RAP AROUND THE WORLD

Ta strona poświęcona jest rapowi z całego świata. W hip hopie siedzę ponad 25 lat, zbieram płyty i nie ściągam ich z netu - chyba, że są to nielegale. Moja kolekcja płyt sięga ponad 15.000 sztuk - muszę chyba kupić większe mieszkanie, aby jeden pokój przeznaczyć TYLKO na płyty CD :) Nie spodziewaj się linków z downloadem - na pewno gdzieś sobie daną płytę znajdziesz - nie tu. I nie spodziewaj się też wielu nowości - ostatnio hip hop śmierdzi. Spodziewaj się za to recenzji rapu z ponad 100 krajów, albumów takich bardziej znanych i takich, o których słyszysz po raz pierwszy - może po taką płytę sięgniesz? Zapraszam na podróż po świecie hip hopu.
## Na dole dodałem flagi, żeby łatwiej było znaleźć coś z odpowiedniego kraju :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą japonia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 grudnia 2013

A WORD TO THE WISE - DJ MITSU THE BEATS

Planetgroove 2009

1. Intro
2. A Word to the Wise feat. GRAP LUVA
3. Ridin' Around feat. KEV BROWN, CY YOUNG
4. Big Supply feat. LMNO
5. Playin' Wit Crime  feat. MASPYKE
6. Promise in Love feat. JOSE JAMES
7. Night in Vienna
8. The Way feat. COLONEL RED
9. Hard Candy   feat. MATHEMATIK, SAUKRATES
10. The Game Changer   feat. WILDCHILD, GEORGIA ANN MULDROW
11. Free Your Mind   feat. BLACK SPADE
12. Tokyo Girls   feat. MASPYKE
13. Get'em Up   feat. ELZHI
14. Dim Skyline
15. Impulse feat. MATHEMATIK
16. Re-Estimate
17. Ex Lovers feat. DYNAMIC DUO
18. Playin' Again   feat. IVANA SANTILL

    W Japonii jest sporo utalentowanych producentów. Jednym z nich jest właśnie DJ Mitsu The Beats, który już od ponad 10 lat działa na scenie. W związku z tym, że nie rymuje, tylko robi bity, miał szansę wypłynąć na cały świat - mamy przed sobą jego trzecią płytę długogrającą, płytę producencką, na której Mitsu zgromadził zdolne postaci z różnych stron świata.
    Mitsu jest mistrzem, jeśli chodzi o soulowe, korzenne podkłady. Soulowe nie należy rozumieć, że jest to r&b albo jakieś rozlazłe gnioty! Wręcz przeciwnie, Mitsu czerpie całymi garściami z muzyki soul, ale także z jazzu i funku, wybierając sample, które ani nie są zwyczajne, ani nie są zwyczajnie przycięte. Choć ciekawe jest to, ze kiedy wchodzą skrecze (tylko przy LMNO), okazuje się, że robił je LD, a nie sam producent, mimo, że jest DJem. Mamy tu więc perkusje, brzmiące na żywe, instrumenty, takie jak trąbki i klawisze, a nawet flet, wszystko grane przez uznanych muzyków, takich jak nowozelandzki klawiszowiec Mark De Clive-Lowe, czy japoński trębacz Takuya Kuroda. Owszem, to świetna muzyka, pełna duszy i ciepła, znacznie wykraczająca poza szufladkę z napisem hip hop, zwłaszcza w ostatnich latach. Ta muzyka to odtrutka na pseudorapowy syf w mediach. Robota geniusza.
    Sukcesem dobrej płyty, oprócz samej muzyki, jest dobór wokalistów, bo ci mogą albo wynieść album na wyżyny albo go pogrzebać żywcem. Gdyby Mitsu dobrał sobie kiepskich wokalistów, cały jego wysiłek byłby nie dostrzeżony. Na szczęście tak nie jest. Mamy tu mieszankę ludzi z kilku krajów, który znakomicie wpasowali się w klimat albumu. Ze Stanów dostajemy śmietankę podziemnego rapu głównie z Zachodniego Wybrzeża i traki takich ludzi jak LMNO, Maspyke, żony Declaime'a - Georgii Ann Muldrow i Wildchilda, czy Kev Brown to majstersztyk. Absolutnie gorzej nie wypadają kanadyjscy rapperzy - Mathematik, Saukrates, ani soulowa wokalistka Ivana Santill. Kolorytu dodaje występ brytyjskiego funkowca, Colonel Red'a, a na deser otrzymujemy koreański zespół Dynamic Duo. Jest różnorodnie, ciekawie i to wszystko ma duszę.
    Jak już wspomniałem, traktuję ten krążek jako antidotum na tandetę. Wspaniała, prawdziwa płyta producencka, z pięknymi bitami i dobrym słowem. Czego można chcieć więcej? Może tyle, żeby płyt Mitsu nie trzeba było ściągać z zagranicy za grubą kasę. Ja ze swej strony polecam ten krążek gorąco, bo jest tu czego słuchać!

OCNENA: 5+\6  


niedziela, 17 listopada 2013

MASSIVE - MAGUMA MC'S

Large 2003

1. Intro
2. Nextage
3. Flow
4. Passer
5. Summertime Blues Remix
6. Put Your Fist Up
7. Shinhimubo(心疲夢暮)
8. MGM
9. Keep
10. Young gunz 3
11. 大博打
12. リアルBドキュメント
13. Grow
14. Massive
15. Fuck the world
16. True Life
17. 六本ic
18. Ray
19. Outro

    Maguma MC's to dwóch kolesi: Nob i Ryuzo. To ich w sumie drugi krążek, po epce 'MGM'. Ich płyta zajęły sie prawdziwe tuzy japońskiego hip hopu. Grupa z Kyoto założona została w 1995, dostrzeżona w jednym z konkursów i od tamtej pory grają z najlepszymi - można ich chyba uznać za klasyków?
    Jak już wspomniałem, płytę robiły dla Maguma MC's największe gwiazdy sceny japońskiej - bo trzeba Wam wiedzieć, że w Kraju Kwitnącej Wiśni rap jest bardzo popularny, a scena szeroka i zróżnicowana. Zatem mamy tu na produkcji Vid Fab, Hiroshi z grupy M.O.S.A.D, DG, Gas Crackerz, legendarnego Zeebra, Subzero i Numata. Kto choć trochę liznął japońskiego rapu na pewno będzie znał co najmniej połowę tych ksywek. To nowoczesny, jak na początek XXI wieku, rap, bez zbędnej elektroniki, nadal zwrócony w kierunku klasyki, ale już z odpowiednim podkręceniem klimatu. Są sample, ale zdarzają się połamane bity, żywe gitary elektroniczne, sporo funku i ostrzejszego grania. Taki prawdziwy, nowoczesny rap, nieco bangerowy, ale nadal mocno osadzony pomiędzy korzeniami gatunku. Ta stylistyka różni się od produkcji amerykańskich, ale ma swój urok.
    Japoński jest średnio stworzony do rapu, rymowanie w tym języku sprawia wrażenie ciągłego offbeatu albo wręcz braku jakichkolwiek skillsów. To złudne, bo po prostu struktura języka jest kompletnie różną od tego, do czego przywykliśmy. Dlatego japońskich emce trzeba słuchać nieco ze świadomością ich odmienności werbalnej, że tak to ujmę. Nie będę się mądrzył na temat tekstów, bo moja znajomość japońskiego nie wykracza poza kilka podstawowych zwrotów, zdecydowanie nie wystarczających do zrozumienia całości tekstu - a nawet kawałka. Mogę odnieść się tylko do całości wrażenia, jakie zostawiają po sobie Ryuzo, Nob i goście, między którymi są Dabo z Nitro Michrophone Underground i Tokona-X z M.O.S.A.D. Otóż dla Polaków, rymowanie po japońsku to zupełny kosmos i słusznie - brzmi to, jak już wspomniałem, dość nieporadnie, ale całkiem intrygująco, zwłaszcza, kiedy wreszcie usłyszysz, że oni się naprawdę wyrabiają na bitach i kończą tam, gdzie powinni. Sporo tu odnośników do kultury hip hop, djów i sampli, słucha się tego nieźle.
    No wiem, biorę na warsztat japońskie sztosy - ale nie jestem pewien, czy posiadam jakąś japońską lipę, bo moi znajomi Japończycy, kiedy jadą do ojczyzny, mają całkiem niezły przegląd sceny i badziewia mi nie zwożą - zresztą płyty nie są tanie (co ja pierdolę, są kurewsko drogie!!) i nie stać mnie na zakup hurtowych ilości. Ale, wracając do Maguma MC's - dość porządny kawał rapu z wiśniowych wysp. 

OCENA: 4-\6


poniedziałek, 25 lutego 2013

KEEP ON MOVIN' VOL.1 - GK MARYAN


Entotsu 2000

1. intro
2. 続・大災害
3. Relax Matha F**ka(23区別注)   feat. MACKA-CHIN, GORE-TEX, GAMA 
4. 土地土 FOREVER
5. Chill Time 1
6. アーバン トラップ(URBAN TRAP「都会の罠」)    feat. UZI 
7. THIS LIKE THAT~TOP ISLAND~
8. Chill Time 2
9. アル・パカチーノ
10. かけめぐる新宿ブルース
11. outro
12. TOKYO RELAX(acoustic album version)

     GK Maryan zaczynał grać hip hop w grupie Kaminari-Kazoku jeszcze w latach '90-tych, kiedy rap dopiero raczkował w Japonii. Owo powodzenie hip hopu wzmogło się dzięki gościnnym występom japońskich grup m.in. na płycie De La Soul oraz dzięki sukcesowi DJ Hondy na arenie międzynarodowej. Jednak nie oznaczało to wcale, że japońska scena rap stała się znana, a jej zespoły rozpoznawalne - pomimo, że na wyspach osiągały spore sukcesy.
     Kiedy szperam po zagranicznych scenach, okazuje się szybko, że to właśnie poza Ameryką przede wszystkim, ludzie mają serce do prawdziwego hip hopu. Do nas docierają te najbardziej komercyjne ochłapy, ale jeśli ktoś chce dotrzeć to 'prawdziwego' hip hopu, to się musi postarać. Japończycy udowadniają, że potrafią grać hip hop. Niestety, nie jestem w stanie odczytać kredytów, bo nie znam japońskich znaków, więc nie wiem, kto robił muzykę, ale to klasyczny rap z takim azjatyckim zacięciem. Sporo tu sampli jazzowych, muzyki klasycznej, czy z rozrywkowej muzyki japońskiej, dlatego raczej nie znajdziemy tu brzmień, które są wyświechtane i patentów, które słyszeliśmy w tysiącu kawałków. Ok, nie wszystkie bity są dobre, ale wszystkie ciekawe i warte sprawdzenia.
    Nie znam japońskiego na tyle, żeby zagłębiać się z zawiłości rapowych tekstów, ale z tego co przeczytałem w recenzjach i wyłapałem, teksty są dość proste, bo Maryan stawia na łatwość przekazu i prosty styl. Jakkolwiek dla Polaków nie brzmiałoby rymowanie po japońsku śmiesznie lub dziwacznie, mnie to już nie wzrusza, bo słyszałem rap w kilkudziesięciu językach i japoński nie jest najdziwniejszym do rymowania... :) Kiedy ciężko skupić się na przekazie, zwraca się uwagę na flow i styl oraz głos i ogólne brzmienie całości. I przyznać trzeba, że to gra bardzo ładnie i brzmi ciekawie i oryginalnie. Na pewno egzotycznie :)
    Zawsze będę mówił, że warto eksplorować obce sceny hip hopowe, poza tymi popularnymi u nas, jak amerykańską, francuską, niemiecką i brytyjską. Świat rapu ma tyle do zaoferowania, że człowiek może się zdziwić nie raz i nie dwa. Japońska scena zaś, jest na tyle doświadczona i rozwinięta, że można znaleźć to coś dla siebie. GK Maryan może nie jest najbardziej błyskotliwym jej przedstawicielem, ale jego pierwsza solówka to porządny kawałek j-hop'u.

OCENA: 4\6