RAP AROUND THE WORLD

Ta strona poświęcona jest rapowi z całego świata. W hip hopie siedzę ponad 25 lat, zbieram płyty i nie ściągam ich z netu - chyba, że są to nielegale. Moja kolekcja płyt sięga ponad 15.000 sztuk - muszę chyba kupić większe mieszkanie, aby jeden pokój przeznaczyć TYLKO na płyty CD :) Nie spodziewaj się linków z downloadem - na pewno gdzieś sobie daną płytę znajdziesz - nie tu. I nie spodziewaj się też wielu nowości - ostatnio hip hop śmierdzi. Spodziewaj się za to recenzji rapu z ponad 100 krajów, albumów takich bardziej znanych i takich, o których słyszysz po raz pierwszy - może po taką płytę sięgniesz? Zapraszam na podróż po świecie hip hopu.
## Na dole dodałem flagi, żeby łatwiej było znaleźć coś z odpowiedniego kraju :)

sobota, 14 września 2013

WHATCHA GONNA DO - JAYO FELONY

Def Jam 1998

1. Intro (Skit) 
2. Nobody on Dry Land
3. How Angry       feat. 8BALL & MJG
4. Whatcha Gonna Do?     feat. METHOD MAN, DMX
5. Easy to Get In
6. Whatcha Gonna Do? (Remix)    feat. MACK 10, WC, REDMAN
7. Nitty Gritty
8. I'm Deadly
9. On the Way to 47 Block (Skit) 
10. Gettin' Loop Loop (Skit) 
11. Lovely 
12. Bumpin' Bullet Loco  
13. Love Don't Love    feat. KOKANE
14. Finna Shit on 'Em   feat. MACK 10
15. Hustle Into My Genes
16. End of the World
17. J.A.Y.O. – Justice Against Y'all Oppressors   feat. ICE CUBE, E-40
18. Outro (Skit)

    Jayo, pierwszy rapper z San Diego, który podpisał kontrakt z dużą wytwórnią. Członek Cripsów Neighborhood Rollin 40's, wygrzebany przez Jam Master Jay'a, wydaje swój drugi album już w mejdżorsie i... odnosi wielki sukces, stając się jedną z legend zachodniego gangsta rapu.
    Skoro Jayo dał radę podpisać umowę z takim gigantem, jak Def Jam, mógł sobie zapewnić najlepszych producentów na Zachodzie. Czy są najlepsi? Może nie wsy=zyscy, ale na pewno wytstarczająco porządni, aby zapewnić godzinę jazdy na niezłym poziomie. DJ Silk robił bity dla m.in. Above The Law, Too $hort, E40 i udowadnia tu, że potrafi popełnić podkład zarówno inspirowany Wschodnim Wybrzeżem dla Methoda i DMXa (ale tylko inspirowany!), jak i prawdziwy g-funkowy hit w 'Easy to get in'. T-Mix dał tu jeden oszczędny podkład, który znalazł się tu głównie dzięki jego szefom z Mo Suave. E-A-Ski & CMT to starzy wyjadacze, produkujący od wielu lat typowe dla Wesu traki, bujające każdą imprezą i każdym lowriderem (weź 'I'm Deadly'!!). T-Phunk wyprodukował mocno osadzone w zachodniej stylistyce podkłady, m.in. do hitowych 'Nobody on dry land' i 'J.A.Y.O.'. Sam Jayo Felony też potrafi zrobić bity i to takie bardziej wywołujące gęsią skórkę - to te najostrzejsze na płycie.
    Jayo nie ma flow, które płynie cały czas, rapper często szarpie wersy, często przyspiesza, ale i w środku zwrotki potrafi modulować głos i wchodzić na wyższe rejestry, co stanowi o jego charakterze. Jayo to gangster, owszem, ale nie ma tu epatowania przemocą i strzelaninami These jealous mental cowards got they eyes closed \ They didn't see me creeping up from behind they want to be me \ But I ain't trippin, sippin on something 90 proof \ From the floor to the roof, I spit this game to youth \ By any means, dreams of being a lot more than poor \ If you ain't helping your family, then what you living for?' Tak, przewijają się tu hustlerzy, szare, ciężkie życie, ale sporo tu również bragga i rymów bitewnych. Mamy tu również kilku gości, którzy stanowili w latach '90 o wielkości rapu i o ogromnych sprzedażach płyt. Gwiazdy Mo Suave, świetny duet 8Ball i MJG, zawsze brzmią dobrze, choć akurat 8Ball niespecjalnie popisał się swoją zwrotką. Z racji wydania płyty w Def Jam, znalazły się tu również gwiazdy wytwórni: Mef i DMX, którzy, w razie czego, mieli pewnie nieco podciągnąć sprzedaż. Na tym podkładzie najlepiej wypadł X, ale kawałek i tak okazał się sukcesem. Zresztą, mamy szansę porównać wersję wschodnią i zachodnią, bo mamy tu również ten sam kawałek w remiksie z Mack 10, WC i Redmanem - jednak nieco gorszy od oryginału, nawet jeśli Redman i WC zjedli tu i Mefa i X'a. Śpiewający Kokane jak zawsze wywołuje dreszcze swoim głosem, a E-40 okazuje się (znowu?) lepszy, niż gwiazda Ice Cube.  
    Daje się wyraźnie zauważyć tendencja wielkiej wytwórni do zunifikowania nagrań. Album jest niby na wskroś westowy, ale sporo jest tu przemycone akcji takich, żeby sprzedaż na wschodzie Stanów nie była zerowa. Chyba się to Jayo nie bardzo podobało, nawet, jeśli album osiągną spory sukces komercyjny, bo jest to ostatni album wydany dla tak dużej wytwórni - a ostatnie płyty wychodzą już w ogóle własnym sumptem. Tak czy siak, sprzedaż idzie w ok. 150.000 sztuk - czyli... średnio, jak na USA. Dzięki temu dostajemy nie zmanierowany rap prosto z Zachodu. Dobry album, pomimo lepszych i gorszych momentów. Warto sprawdzić.

OCENA: 4\6


czwartek, 12 września 2013

GOOD GAME: THE TRANSITION - SAAFIR

ABB 2006

1. Crispy 
2. Cash Me Out 
3. One of the Hardest 
4. In My Own Words 
5. Take Ya Time    feat. LADY
6. Interview #1 
7. Get Busy 
8. Interview #2 
9. Devotion    feat. MIKE MARSHALL
10. Brand New    feat. MYKYTYN
11. Interview #3 
12. Technology    feat. NICARACCI
13. Daddy's L.G.    feat. LADY
14. Hey Baby    feat. CLEVER JEFF 
15. I Hafto 
16. Interview #4 
17. Jihad     feat. AMIR SULIAMAN

     Nie ukrywam, że Saafir jest jednym z najciekawszych emce w grze, nie tylko na Zachodnim Wybrzeżu, ale i w ogóle na świecie. Po wydaniu trzech albumów, na skutek choroby i po wycięciu guza rdzenia kręgowego, Saafir narodził się na nowo w Allahu. Jego czwarta płyta to właśnie ta tytułowa 'Przemiana': 'The Transition'. Jak trauma i zmiana religii wpłynęła na tego rappera?
    Produkcja płyty została prawie w pełni powierzona Josefowi "JL" Leimbergowi. Tylko po jednym traku zrobili tu Quazedelic, DJ Impossible i Demo. JL robi dość oryginalne podkłady, oparte często na zupełnie zaskakujących dźwiękach - są to niby funkowe, niby klasyczne podkłady, które w sumie ciężko zdefiniować. W każdym razie słucha się tego świetnie, nawet jeśli wywołują na początku uśmiech niedowierzania, jak w np. 'Crispy'. DJ Impossible dał tu spokojny, melancholijny bit pod saafirowe wynużenia, Demo dość podobny, z soulowym refrenem, a Quazadelic ciekawy do 'Technology'. 
    Saafira poznasz zawsze i wszędzie. Ma bardzo charakterystyczny głos, a jego flow, pocięte niczym tasakiem, ale nadal płynące bardzo sprawnie po werblach nie ma sobie równych. Wyćwiczone do perfekcji od czasów, kiedy tańczył w Digital Underground, przez kolejne płyty solowe i z Hobo Junktion. Technika Saafira jest mistrzowska, bez dwóch zdań. A teksty, choć nadal dowcipne i ironiczne, zmieniły się nieco przez ostatnie kilka lat jeżdżenia na wózku inwalidzkim i zmagania z chorobą. Dlatego rymuje 'get busy livin, get busy dyin' i podchodzi do gry z większym dystansem 'I'm tired of these, niggaz that's lightweights in the ring and think fame can save 'em, but rap like they wired to the knees \ Two inch snitches make up fifty percent of niggaz spittin bullshit \ Claimin to be riders and G's, you know this'. Poza tym daje się odczuć ta religijna przemiana, choćby w spokojnych i soulowych 'Brand new', 'I hafto' i 'Devotion'. Gości tu w zasadzie nie ma, poza kilkoma śpiewakami i zupełnie niewykorzystanym, wygrzebanym z czeluści podziemia Clever Jeff'em.
    Nie jest to tak genialna płyta, jak poprzednie, ale nie zmienia to nic. To nadal płyta niesamowita. Szalone wejście z niespodziewanymi i zaskakującymi bitami, w połowie uspokojenie i zaduma, ale wciąż słucha się tego doskonale. 

OCENA: 4+\6


wtorek, 10 września 2013

FUNK YOUR HEAD UP - ULTRAMAGNETIC MC'S

Mercury 1992

1. Introduction to the Funk
2. Intro
3. MC Champion
4. Go 4 Yours
5. Blast from the Past
6. Funk Radio
7. Message from the Boss
8. Pluckin' Cards
9. Intermission
10. Stop Jockin Me
11. Dolly and the Rat Trap
12. The Old School    feat. COLD CRUSH BROTHERS
13. Bust the Facts
14. Murder and Homicide
15. You Ain't Real
16. Make it Happen
17. I Like Your Style
18. Bi-Lingual Teaching
19. Poppa Large
20. Moe Love on the 1 And 2
21. Porno Star     feat. TIM DOG
22. The P.M.R.C. ID  
23. Chorus Line Pt. 2    feat. TIM DOG

    Po ogromnym sukcesie pierwszej płyty 'Critical Beatdown', Kool Keith, TR Love, Ced G i DJ Mo Love wydali album numer dwa. Jednak nie było to to, czego oczekiwali fani - głównie z powodu tego, że wytwórnia sama zajęła się miksowaniem płyty, co nie wyszło albumowi na dobre - tym bardziej, że podobały się te kawałki bez remiksów. Dlatego płytę spotkała totalna porażka komercyjna. Ale czy również muzyczna?
    Jak głosi słowo wstępne, to najbardziej funkowy album w galaktyce. Ced Gee, DJ Moe Love i Kool Keith poszli utartą przez pierwszy album ścieżką, robiąc hałaśliwe podkłady, oparte na gęstych, funkowych samplach, z lawiną skreczy Moe Luv. Jednak najgorsze jest to, że na singlach, które spodobały się fanom, były jedynie remiksy, których nie ma na albumie. Jednak wcale nie chodzi o to, że płyta ma złą produkcję, bynajmniej. Kawałki takie jak 'Funk radio', 'Poppa large', 'Pluckin;' cards' to absolutne sztosy i w zasadzie mogą być dołączone do jakiegokolwiek zestawienia i tam błyszczeć. To takie wybuchowe połączenie chaosu spod znaku Public Enemy z kompletnie nową jakością rapu, jednak 4 lata po albumie debiutanckim, fani liczyli na kosmiczny album, który rozsadzi wszystkim głowy. Tak się nie stało, choć płycie naprawdę nic nie brakuje. A kawałek 'Moe Love on 1 and 2', to turntablistyczny popis DJ Moe Love, który, przyznam, w 1992 położył mnie na łopatki i uwielbiam ten trak do dziś.   
    Największą gwiazdą zespołu jest niewątpliwie nieobliczalny i szalony Kool Keith. Nie waha się opowiadać o swoich seksualnych dewiacjach ('Porno Star'), jak i również zmieszać z błotem takich rapperów, jak Kool Moe Dee, De La Soul, ATCQ, KRS 1, Monie Love, Nikki D, czy X-Clan. Keith się nie boi, tylko ścina łby przy samym karku, używając czasami kretyńskich i błazeńskich porównań ('jesteś miękki jak kalafior') ale... jemu uchodzi. Ced G i TR Love są tu niejako na doczepkę, aby zrównoważyć szaleństwo Keitha. Nie oszukujmy się zresztą, TR Love, choć naprawdę niezły (sprawdź jego wersy na 'Funk radio'!), pojawia się z rzadka, więc to na Ced G leżał obowiązek równoważenia swoimi rymami szaleństwa - i w sumie szło mu to naprawdę dobrze. Dobrym zabiegiem było również zaproszenie odchodzących już wówczas w cień legend Cold Crush Brothers. Na płycie znalazł również swoje miejsce dawny i nieoficjalny członek zespołu, szczekający pies Jehowa, Tim Dog.    
    Czy płyta zasługiwała na odrzucenie przez fanów? Dziś inaczej się na to patrzy. Z perspektywy czasu to świetny krążek, choć brak na nim tych hitów, które złapały za serce fanów rapu w 1992. Dlatego na osłodę dam linka do właściwego kawałka Poppa Large :)

OCENA: 5-\6


niedziela, 8 września 2013

VARIOUS SONGS - DAN LAMBERT

darmowy mixtape 2009

1. Ain't a game
2. I'm lost
3. Kent
4. Labyrinth
5. My world
6. Never Shut up
7. Wanna be big
8. Why hip hop is tainted
9. Woops
10. You don't know me

    Kim jest Dan Lambert? To zwykły koleś, który chciał sobie nagrać swoje wersy, więc ściągną trochę podkładów i zarymował swoje wersy. I okazało się, że koleś narobił sporo szumu na podziemnych forach, a ludzie słali propsy
    Na temat podkładów nie ma co rozprawiać, ponieważ wszystkie, poza jednym, zostały po prostu 'skradzione', jak mówi sam Lambert. Przekrój zainteresowań Dana jest całkiem spory, bo mamy tu podkłady zawinięte Jay Z, Black Moon, czy Pharoahe Monch, jak i totalnie podziemne traki, które gniotą ciężarem. Niektóre kawałki są dokończone, niektóre urywają się w mało oczekiwanym momencie. Tylko 'Woops' wyprodukowane zostało przez samego autora, chociaż tak naprawdę jest to zawinięty rockowy dla odmiany kawałek.   
    Za to na podwórku lirycznym, mamy coś na co warto zwrócić uwagę. JAk mówi Lambert, ten projekt to tylko ćwiczenie, próbka jego możliwości, bo 'when i was 14 i had microphone on my wish list for X-mass'. Rymowanie zawsze było w sferze zainteresowań Lamberta, 'so fuck school I'm here writing punchlines'. I bardzo dobrze, bo chłopak, nie dość, że posiada skillsy, to składa świetne rymy. Dan ma doskonałe flow, widać, że przećwiczone od dawna, a do tego pancze, których nie powstydziłaby się żadna gwiazda. Opowie Ci, czemu rap stał się tandetny i jak to on go może uratować oraz poda Ci kilka wersów na temat siebie samego. Tak, zdecydowanie jest to postać na którą warto zwrócić uwagę ze względu na swoje liryczne i techniczne skillsy.
    Warto przeglądać fora miłośników rapu z różnych krajów, bo czasem trafi się na prawdziwe perełki. Dan Lambert to taki nieoszlifowany diament brytyjskiego podziemia. Ot, chłopak wymyślił sobie, że nagra te kilkadziesiąt wersów, co napisał przez kilka miesięcy i wrzucił to do sieci. Odzew pewnie go zaskoczył i ja osobiście czekam na płytę na oryginalnych podkładach, bo dopiero wtedy można ocenić kogoś wymiernie. Na razie tylko 4, ale z tym potencjałem, gdyby na własnych bitach...

OCENA: 4\6


piątek, 6 września 2013

NIA - BLACKALICIOUS

Mo Wax 1999

1. Searching     feat. ERINN ANOVA
2. The Fabulous Ones
3. Do This My Way    feat. LYRICS BORN
4. Deception
5. A To G
6. Cliff Hanger
7. Shallow Days
8. Ego Trip My Nikki Giovanni   feat. ERINN ANOVA, NIKKI GIOVANNI
9. You Didn't Know That Though
10. If I May    feat. ERINN ANOVA, LATEEF
11. Dream Seasons
12. Trouble (Eve Of Destruction)
13. Smithzonian Institute Of Rhyme   feat. LATEEF
14. As The World Turns    feat. ERINN ANOVA
15. Reanimation
16. Beyonder
17. Making Progress
18. Sleep
19. Finding    feat. ERINN ANOVA

    Zanim wyszedł ten pełnometrażowy album od Gift Of Gab i Chief Xcel, hip hopowy świat usłyszał juz o nich dawno za sprawą dwóch wcześniejszych epek, które były całkiem konkretne. Zgodnie z przewidywaniami, płyta otrzymała obłędne recenzje, posypały się propsy i najwyższe oceny na portalach i magazynach.
    Naczelnym producentem grupy, jak i DJem jest Chief Xcel, jednak na potrzeby albumu oddał dwa bity w ręce DJ Shadowa i Lyrics Born. To czysty hip hop, korzenny i oparty na samplach, ale nie aż tak oczywisty, jak mogłoby się zdawać. Perkusje nieco się łamią, dźwięki i sample ułożone są w specyficzny sposób, udekorowane, że tak powiem, żywymi instrumentami. To nie jest Twój codzienny, zwyczajny hip hop. To nie Złota Era, ani żaden truskul. Jazzowe i soulowe klimaty spokojnie płyną po podkładach i słuchanie tego albumu to zwyczajna przyjemność. A sample pochodzą z takich rzeczy, jak Fela Kuti, David Olivier, Natural Gas, czy Baba Yaga - o ile Fela Kuti to klasyk, reszta jest wygrzebana z winyli pozdobywanych na rozmaitych pchlich targach. Przy okazji, Excel samodzielnie obsługuje adaptery, dodając nieco kanciaste i nieuczesane skrecze.  
    Gift Of Gab to niezwykle utalentowany rapper - zresztą nie na darmo nosi swój przydomek. Rzeczywiście posiada niezwykłą umiejętność opowiadania. Jego sposób łączenia rymów potrafi zakręcić w głowie kaskadami rymujących się nie tylko słów, ale i sylab, przez co wersy wydają się skręcone do granic możliwości. Szczytem tego pokazu skillsów jest 'A to G', gdzie Gift rymuje każdą zwrotkę na inną literę, od A do G (Weź zwrotkę na B: I be the big, bad body rockin Bombay to boulevard bully BACK \ Better bring a bomb to the battlefield \ Bloody black beats bringing bottoms that boom \ Basically build barriers bewilder buffoons). Facet doskonale odnajduje się na nienajłatwiejszych przecież do rymowania podkładach Xcela i potrafinie raz, nie dwa zaprzeć Ci dech w piersiach. A kiedy dobiera się w parę z innymi mistrzami retoryki, Lateef'em i Lyrics Born'em - liryczna uczta odbywa się w pełni. Najlepsze kawałki wg mnie to 'Smithzonian Institute Of Rhyme', 'Trouble', 'A to G', 'Deception' i 'The fabulous ones', ale oczywiście podstawić tu można dowolny inny.  
    Blackalicious to już klasyk, a Gift Of Gab jest jednym z najsprawniejszych emce na mikrofonie, nie tylko na Zachodzie, ale w ogóle w całych Stanach. 'NIA' to album, dzięki któremu wyszli na powierzchnię i zyskali szacunek na świecie, więc na pewno warto sprawdzić ten krążek. 

OCENA: 5-\6


środa, 4 września 2013

FEAST OR FAMINE - REEF THE LOST CAUSE

Eastern Conference 2005

1. Humble Beginnings
2. Sound Of Philadelphia
3. Commander In Chief
4. How You Lose Your Mind
5. Crown Of Thorns
6. Give It Up
7. Fair One    feat. SEAN PRICE
8. I'm Rich     feat. CHARON DON
9. Main Event
10. Coltrane    feat. STATE STORE
11. Already Dead     feat. CHIEF KAMACHI
12. Look At The Sun
13. Two Guns Up
14. Crumbs    feat. KING MAGNETIC
15. Eyes Of My Father
16. Live As It Gets

    Jakiś czas temu promowałem dwa oblicza filadelfii, to pora na kolejne, a co. Reef, członek JuJu Mob i były członek Army Of The Pharaohs, wydaje swój trzeci album, po sukcesie dwóch wcześniejszych płyt, zatem fani spodziewali się bomby i słusznie, recenzje były bardzo pozytywne.
    Muzyka jest na wskroś klasycznie hip hopowa, aczkolwiek nie jest aż tak bardzo oczywista, jak bum klap, bubum klap wraz z zapętlonym samplem. Podkłady są zróżnicowane, głównie ze względu na całą rzeszę producentów: Eyego Direct (związani z Juju Mob), Emynd, E. Dan (współpracujący nie tylko z JuJu Mob, czy Killah Priestem, ale również z takim Wiz Khalifą), DJ Huggy, King Magnetic z Army Of The Pharaohs, Snuff i DJ Mighty Mi z High & Mighty. Mamy tu więc najzupełniej proste traki, ale i nieco nowocześniejsze, także monumentalne podkłady nieco w stylu Jedi Mind Tricks, ale znajdą się także szybkie, z mnogością hajhetów ('I'm rich' od E.Dan & DJ Huggy). Sample również pochodzą z bardzo różnych źródeł. Kaskady symfonicznych dźwięków, klasyczne smyki, trochę funku - wszystko wydaje się nieco napompowane i pomnikowe - takie w stylu właśnie JuJu Mob, czy wręcz Jedi Mind Tricks.
    Reef jest bardzo dobrym emce, co do tego nie ma dwóch zdań. Jego flow płynie poprzez bity niezwykle sprawnie, rozbijając system swoimi, przede wszystkim bitewnymi rymami, przetykanymi różnymi wizjami apokalipsy. Nawet, jeśli temat z założenia jest inny, to i tak Reef zbacza w kierunku walki na rymy: 'Welcome to the home of brotherly love \ Brothers covered in blood \ The man's office is covered in bugs \ The youth dreams cut short, swept under the rug \ Love for self is outweighed by the love for the drugs' by zaraz potem zarymować 'I'm the omen in rhyme form \ You soft as nylon \ I spit hot fire like Dilawn, Dilawn, Dilawn \ Mind gone from buds's big as pine cones \ The Lost Cauze is a motherfucking cyclone'. Jednak sprawności w składaniu wersów odmówić mu nie można. Na płytę zaproszeni zostali głównie kumple z Army Of The Pharoahs i JuJu Mob: State Store, Chief Kamachi, King Magnetic i Charon Don. Jedynym wyjątkiem spoza układu jest będący w świetnej formie Sean Price z legendarnego Heltah Skeltah.
    'Feast Or Famine' to uczta dla osób spragnionych świetnych porównań i słownych wygibasów, a także dla tych, którzy lubią podziemne filadelfijskie klimaty. Album pełen jest prawdziwego, szczerego hip hopu ze świetnym emce i konkretnymi podkładami. Pewnie jeden z lepszych AD 2005, choć był to rok obfitujący w świetne płyty.

OCENA: 5-\6


poniedziałek, 2 września 2013

ICH - SIDO

Aggro Berlin 2006

1. Intro
2. Goldjunge
3. Strassenjunge   feat. ALPA GUN
4. Peilerman & Flow Teil 1 (Skit) 
5. Schlechtes Vorbild 
6. Ihr habt uns so gemacht    feat. MASSIV
7. Mach keine Faxen    feat. KITTY KAT
8. Bergab 
9. Ein Teil von Mir 
10. Nie wieder    feat. G-HOT
11. Peilerman & Flow Teil 2 (Skit)
12. Ich kiff nicht mehr
13. 1000 Fragen 
14. Ich hasse dich
15. Peilerman & Flow Teil 3 (Skit) 
16. GZSZ      feat. FLER
17. Mein Testament 
18. Ficken     feat. TONY D, KITTY KAT
19. Rodeo     feat. PETER FOX
20. Sarah
21. Peilerman & Flow Teil 4 (Skit)
22. A.i.d.S. 2007    feat. B-TIGHT
23. Wir haben noch Zeit     feat. B-TIGHT
24. Jeden tag wochenende   feat. BASS SULTAN HENGZT
25. Hau ab!   
26. Ich bin ein Rapper    feat. HARRIS, ALPA GUN
27. Get ya Paper    feat. SMIF-N-WESSUN, B-TIGHT
28. Bergab Remix    feat. B-TIGHT, KITTY KAT, ALPA GUN, G-HOT

    W 2 lata po wstrząsającym debiucie Sido, kiedy to zniszczył scenę singlem 'Mein Block', zamaskowany rapper z Berlina wydaje swój drugi album. Przez ten czas dorobił się zagorzałych fanów, jak i zaciętych wrogów, popadł w beef m.in. z Kool Savasem i Azadem, a 'Ich' miało zamknąć gęby hejterom.
     Produkcja muzyki pochodzi od osób przede wszystkim związanych z Aggro Berlin: Paul NZA, czy kumple - duet Beathoavenz, ale jest tu także znany i ceniony w Niemczech DJ Desue, Marek Pompetzki, członkowie raggamuffinowej grupy Seeed:  Peter Fox i Rudeboy, Roe Beardie ze słynnego Headrush Studio oraz Tai Jason, brytyjski specjalista od house i elektroniki. Dlatego właśnie mamy tu swoistą mieszankę rapowych etykietek. Są rozlazłe, melancholijne kawałki, są wściekle agresywne bangery, rozpiździające system, są podkłady idące w stronę klasyczną, ale z pewną dozą nowoczesności, może poza 'Ich bin ein Rapper', który jest swego rodzaju hołdem dla hip hopu. Pomimo zróżnicowania, wsadzenia klimatów country i blues, czy ragga, trochę całość nuży i nudzi.  
    Czy się lubi Sido, czy nie, trzeba mu przyznać, że rapperem jest niezłym. Porusza sie doskonale na szybkich, cykających podkładach tak samo jak na bangerach, czy podkładach niemal pozbawionych perkusji. Lirycznie również jest całkiem dobrze, choć wiele razy Sido krytykowany był za bycie pozerem - dlatego może się tłumaczy i próbuje się odgryzać. W 'Ich hasse dich' atakuje bez pardonu Azada i Bushido, rymuje o swojej rodzinie, a przede wszystkim w kawałku 'Ein Teil von mir' spowiada się synkowi ze swoich wad i głupot. Również tłumaczy się, że nie jest żadnym gangsterem, a tylko opowiada historie znane mu z sąsiedztwa, ogłasza swoją ostatnią wolę, zarzeka się, że już nie jara... Ogólnie rzecz biorąc, tytuł zobowiązuje i cała płyta jest bardzo personalna mi Sido porusza tu bardzo osobiste tematy. Jakby nieco przecząc personalizacji albumu, zaproszonych zostało tu całkiem dużo gości. Są berlińscy koleżkowcy Sido: Alpa Gun i wypromowany przez gospodarza Fler, raggowcy z Seeed, jest B-Tight, panienka Kitty Kat, uliczny Tony D, ambitny Harris oraz amerykańskie legendy, Smif-n-Wessun. Te najlepsze wg mnie traki to 'Ich bin ein rapper', 'Get ya paper', 'Bergab', czy 'Goldjunge'. 
    Trochę się ta płyta (a w zasadzie dwa krążki) ciągnie i na pewno wystarczyłoby zgromadzić najlepsze traki na jednym CDku, ale z drugiej strony 94 minuty to znowu nie jest tak dużo, jeśli album się komuś spodoba. Szczerze mówiąc, mnie średnio leży, 'Maske' było dużo lepszym albumem. Jest kilka fajnych traków, jest sporo nudnych - to niebezpieczeństwo wydawania podwójnych albumów - niewiele z nich daje się słuchać od początku do końca. 

OCENA: 3\6