RAP AROUND THE WORLD

Ta strona poświęcona jest rapowi z całego świata. W hip hopie siedzę ponad 25 lat, zbieram płyty i nie ściągam ich z netu - chyba, że są to nielegale. Moja kolekcja płyt sięga ponad 15.000 sztuk - muszę chyba kupić większe mieszkanie, aby jeden pokój przeznaczyć TYLKO na płyty CD :) Nie spodziewaj się linków z downloadem - na pewno gdzieś sobie daną płytę znajdziesz - nie tu. I nie spodziewaj się też wielu nowości - ostatnio hip hop śmierdzi. Spodziewaj się za to recenzji rapu z ponad 100 krajów, albumów takich bardziej znanych i takich, o których słyszysz po raz pierwszy - może po taką płytę sięgniesz? Zapraszam na podróż po świecie hip hopu.
## Na dole dodałem flagi, żeby łatwiej było znaleźć coś z odpowiedniego kraju :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black flag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black flag. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 kwietnia 2014

I CAN'T TAKE NO MORE VOL. 2 - RAP P

Black Flag 2008

1. Intro
2. They wanna know
3. It's nothing
4. Mob shit   feat. WAPO
5. Rich man
6. Hate on that   feat. PROFIT, E
7. Stick'em up
8. My dreams   feat. REMO
9. Right here   feat. TAYA
10. Groupie luv   feat. BARS & HOOKS
11. Destiny   feat. TOOLS, ROOSTER, BENEFIT
12. I do this for real
13. Don't change
14. I can't take no more
15. If I don't show up
16. A thousand people
17. Henny straight
18. Nothing lasts forever   feat. REMO

    Jakiś czas temu wspominałem o Rap P, kiedy recenzowałem jego płytę, którą pod szyldem Black Flag, nagrał z WAPO. Teraz mamy przed sobą jego solówkę, nagraną dwa lata po tej z Wapo. Rap P, który wyrósł wraz z nową gwardią QB, pozostał w cieniu i nie wyszedł na szerokie wody wraz z Mobb Deep, Cormegą, czy nawet Bravehearts. P to szara eminencja podziemia Queens, zresztą, samą okładką wyraźnie zaznacza swoje terytorium.
    Ale nie tylko okładka mówi nam, skąd P jest. Jego muzyka to najczystszej wody styl QB, który znamy z płyt wymienionych wyżej artystów - z tym, że jest on sporo brudniejszy. Te perkusje, których zestawem Havoc z MD chyba obdzielił wszystkich ziomków z dzielnicy, są rozpoznawalne na pierwszy rzut ucha. Pum, klaps, pum pum, klaps podbite głębokim basem jest wysoce charakterystyczne i od razu wiesz, że to Queensbridge. Do tego sample ze smyczków i pianin - często branych z muzyki poważnej - to muza, na której wzorują się nasi uliczni rapperzy i producenci - często może nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Do tego wchodzą latynoskie gitarki, funkowe sample, czy inne urozmaicacze, ale to nadal ten zawiesisty klimat zagrożenia, wrażenie, że zaraz ktoś spadnie Ci na łeb i opierdzieli kieszenie.
    Ale przecież to nie tylko muzyka, jest tu też sam Rap we własnej osobie. Może nadanie sobie ksywki takiej jak ta, to lekkie nadużycie, bo przecież P nie jest żadnym Bogiem mikrofonu, a zwykłym, podziemnym rzemieślnikiem, ale to margines. 'I'm just fighting my demons', mówi P i w zasadzie cała płyta podporządkowana jest temu zdaniu. To niemal nieustanne opowieści o życiu w QB, napadach, dochodzeniu do pozycji i pieniędzy w szarej strefie, choć zdarzają się momenty, gdzie P pozwala sobie na popuszczenie fantazji, gdzie marzy o lepszym życiu, czy zabawia się z laskami. Jednak to jego życie to broń, hennessy i ucieczki przed policją. Gościnnie na majku znajdziemy tu całą plejadę lokalnych rapperów-gangsterów, wśród których odnajdziemy znanych już na rynku Bars & Hooks oraz towarzysza P z Black Flag, Wapo. Nie powiem, żeby teksty były specjalnie poetyckie - po prostu oddają rzeczywistość, wypełnione są thugami, mobami, stickupami i tym podobnymi bzdetami. Jednak są tu całkiem fajne kawałki ('Right here', 'Destiny', 'I do this for real'), a i cały klimat albumu jest odpowiedni.
    Słucha się tego trochę jak opowieści dziwnej treści, takie nieco blaxpoitation. Wbrew pozorom, różni się to sporo od naszej ulicznej rzeczywistości, bo u nas jeszcze nikt nie morduje kolesi na dzielniach i nie handluje w tekstach dragami. Ogólnie rzecz biorąc, to dość fajny album, osadzony głęboko w stylistyce podziemia QB i fani Mobb Deep i tym podobnych rzeczy powinni być zachwyceni. Myślę jednak, że płyta spodoba się również tym, którzy lubią nowojorski rap.

OCENA: 4\6

OBEJRZYJ I POSŁUCHAJ

poniedziałek, 3 marca 2014

THE STRUGGLE CONTINUES... - BLACK FLAG

Black Flag 2006

1. Intro
2. Locked in Cages
3. Don't Wanna Play
4. Love Your Life
5. Get Your Name Known   feat. STRESS
6. Back to Back
7. Put Your Hands Up
8. That's How I Was Raised   feat. MOE
9. God Is Good
10. On the Block
11. Livin' It Up
12. Get Up On It
13. Fire
14. Back to Back 2
15. Who Want It    feat. STRESS
16. Something About Them
17. Back On My Feet    feat. SEMI AUTO
18. Accrate Aim (Wopo Solo)
19. Stratic (Rap P Solo)
20. Outro
21. Heavy Metle

    Tych dwóch kolesi to rapujący duet z Queensbridge, czyli Rap P i WOPO. To właśnie Rap P, który dorastał na jednym podwórku wraz z Nasem, Havoc'em i Prodigy z Mobb Deep, jest motorem napędowym grupy. Co innego można robić, kiedy miało się takich kumpli na podwórku? Tylko robić płyty! 
    Rap P sam produkuje wszystko, nie tylko dla siebie, ale i dla innych podziemnych rapperów z QB. Jako producent, naturalnie, również zrobił cały album dla tego projektu. Jak to brzmi? Normalnie. To typowy rap, prosto z nowojorskiego podziemia. Nawet ciężko powiedzieć, że muzyka na albumie brzmi we właściwym dla Queensbridge klimacie - nie wszystkie bity noszą znamiona tak naturalne dla tej części NY, wykształcone przede wszystkim przez Havoc'a z Mobb Deep, ale i przez EZ Elpee, czy nawet Marley Marla. Owszem, damy radę znaleźć te pudełkowate perkusje, pętle z pianin i smyków, z których często i gęsto czerpią nasi ulicznicy, ale to tutaj w sumie margines. Przeważają klasyczne loopy z przeróżnych sampli, głównie ze starych przebojów czarnej muzyki, ale przecież nie tylko, bo mamy tu raczej mało oczywisty kawałek 'Livin It Up', oparty na dość dziwnym plimkaniu. Podkłady zatem na 'The Struggle Continues...' są całkiem porządnymi, klasycznymi trakami, jakich z biegiem lat coraz mniej na płytach. Rap P pokazuje, że potrafi zrobić nowocześniejszą perkusję ('Get up on it'), czy kombinować z brzmieniem (wspomniane 'Livin It Up'), ale zasadniczo mamy tu stary, dobry rap - mało skomplikowany, ale kiwający głową.
    Jeśli chodzi o rapperów, to jest tu równie prosto i klasycznie, co przy muzyce. Rap P ma nieco wyższą barwę głosu, jedzie odrobinę szybciej - wydaje się być lepszym producentem, niż rapperem. WOPO zaś ma głębszy głos, którym akcentuje mocno niektóre słowa i ma lekko lepsze teksty. Dominująca tematyka ujęta jest w najzwyklejszy sposób, bez ozdobników i wystrzałów - jedyne wystrzały, jakie tu usłyszymy, to z broni, a nie liryczne popisy. Rapperzy nie są wirtuozami, przedstawiają zwyczajne uliczne życie w QB, pełne dilujących Czarnuchów, broni, wciąganej kokainy, jasno wyznaczonych celów i jakże typowego dla QB '25 ta life'. Wrogowie czają się za rogiem, Boże pomóż wydostać się z tej klatki... Taka uliczna masówka. Gośćmi tu są mało znaczący zawodnicy podziemia QB, Stress, Moe i Semi Auto, którzy wiele nie wnoszą do brzmienia albumu.
    No cóż, mamy tu jeden z tych albumów, których jest wiele. O ile muzycznie jest całkiem fajnie, bo to takie dość klasyczne, całkiem przyjemne podkłady, to lirycznie jest nieco gorzej i przypomina to naszych uliczników - wprawdzie flow i technika są poprawne i brzmi to dobrze, to tekstowo nie wybijają się na szczyty. Da się tego spokojnie posłuchać, wrzucić gdzieś w tło i jest ok. Zagłębiać się w wersy nie bardzo jest sens.

OCENA: 3+\6