RAP AROUND THE WORLD

Ta strona poświęcona jest rapowi z całego świata. W hip hopie siedzę ponad 25 lat, zbieram płyty i nie ściągam ich z netu - chyba, że są to nielegale. Moja kolekcja płyt sięga ponad 15.000 sztuk - muszę chyba kupić większe mieszkanie, aby jeden pokój przeznaczyć TYLKO na płyty CD :) Nie spodziewaj się linków z downloadem - na pewno gdzieś sobie daną płytę znajdziesz - nie tu. I nie spodziewaj się też wielu nowości - ostatnio hip hop śmierdzi. Spodziewaj się za to recenzji rapu z ponad 100 krajów, albumów takich bardziej znanych i takich, o których słyszysz po raz pierwszy - może po taką płytę sięgniesz? Zapraszam na podróż po świecie hip hopu.
## Na dole dodałem flagi, żeby łatwiej było znaleźć coś z odpowiedniego kraju :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bad boy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bad boy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lutego 2014

SHYNE - SHYNE

Bad Boy 2000

1. Dear America (Intro) 
2. What'cha Gonna Do?
3. Bang
4. Bad Boyz    feat. BARRINGTON LEVY
5. Let Me See Your Hands
6. Gangsta Prayer (Interlude) 
7. The Life
8. It's OK
9. Niggas Gonna Die
10. Everyday (Interlude) 
11. Bonnie and Shyne   feat. BARRINGTON LEVY
12. The Hit
13. That's Gangsta
14. Spend Some Cheese
15. Get Out   feat. SLIM of 112
16. Commission

    Kiedy Puff Daddy wylansował Shyne'a, wiele osób wróżyło mu objęcie spuścizny po zastrzelonym niedawno Biggim. Niestety, ten charakterystyczny i niewątpliwie utalentowany rapper został uznany winnym próby zabójstwa podczas strzelaniny w klubie i osadzony w więzieniu na 10 lat. Jego ojciec, premier niewielkiego kraju Belize, musiał się mocno spocić, choć to nie wpłynęło na jego karierę polityczną. Rodzina Shyne mieszka nadal w stolicy Belize, skąd chłopak wyjechał w weiku lat 13, aby podbić Brooklyn.
    To przecież Sean "P. Diddy" Combs jest głównym producentem, ale nie brzmi to zbyt komercyjnie. Puff Daddy zapragnął robić też coś dla ulic, a Shyne wydawał się idealnym kandydatem na idola dzieciaków na rogu ulicy. Combs zatrudnił (a miał za co!) takie gwiazdy, jak Mario Winans, Yogi (to ten z CRU), DJ S&S, Nashiem Myrick, Chucky Thompson, Prestige, The Neptunes, EZ Elpee... To w większości bardzo klasyczne podkłady, z samplami z takich wykonawców, jak Luther Ingram, Grace Jones i Eddie Kendricks. Niektóre są nieco lżejsze (choćby pozornie, jak 'Bang' od Yogi'ego) i bardziej radiowe, np. 'Let me see your hands' od DJ S&S albo nieco tandetne 'It's OK' Mario Winansa. Jednak największe wrażenie robią te podkłady, które wprowadzają klimat zagrożenia, są niebezpieczne i bangerowe. Absolutne killery to 'What'cha gonna do?' od Dee Trotmana, obezwładniający 'Bad Boyz' EZ Elpee, czy 'That's gangsta' Winansa, opartego na tym samym motywie, co klasyk DOC, 'Funky enough'. Muzyka nie zawsze spełnia swoją rolę, niestety wpadło tu kilka kawałków obliczonych na radio play, ale i tak to porządny kawał muzy.  
    Głęboki i charakterystyczny głos Shyne przykuł uwagę producenta Clark Kent'a, kiedy chłopak popisywał się freetylami, siedząc u fryzjera. Z miejsca obsypano go złotem i zaproponowano 5 kolejnych albumów, na co Shyne naturalnie przystał. Jego głos, dość podobny do głosu Biggiego, teksty pełne ulicznych historii z NY, niewątpliwie inspirowanych nieco życiem w Belize, utorowały mu drogę do platyny. 'Who's the best emcee? Biggie, Jay Z and Shyne' - to wersy z pierwszego traka płyty, ale potem jest tylko bardziej twardo i hardo: 'Bullets heat-seekin, streep sweepin, with an evil grin \ Watch you die, one love, one life, one Shyne \ Y'all niggas ain't sayin nothin, like a mime \ Every line, I live it, I write it with a pencil so niggas die'. Shyne ma wystarczająco dużo skillsów i charyzmy, żeby zrobić cały album, a niewielkie występy gościnne dodają tylko pieprzu nagraniom. Doskonały Barrington Levy rozwalił system w wybitnym kawałku 'Bad Boyz', ale i w 'Bonnie & Shyne' brzmi świetnie. Drugim gościem jest piosenkarz Slim z grupy 112, wyjący refreny.
    Shyne wystrzelił tą płytą, narobił szumu, zdobył platynę i... trafił do więzienia. Po wyjściu jest zupełnie innym człowiekiem, chodzi ubrany jak rabin, ale ten album to klasyka, według mnie to jeden z najlepszych krążków w 2000 roku. Kilka kawałków może nie powinno się tu znaleźć, ale nic to. Świetny emce, to świetna płyta.

OCENA: 5-\6 


piątek, 20 września 2013

PROJECT: FUNK DA WORLD - CRAIG MACK

Bad Boy 1994

1. Project: Funk Da World
2. Get Down
3. Making Moves With Puff   feat. PUFF DADDY
4. That Y'all
5. Flava In Ya Ear
6. Funk Wit Da Style
7. Judgement Day
8. Real Raw
9. Mainline
10. When God Comes
11. Welcome To 1994

    Ten brzydal pojawił się znikąd, prosto spod skrzyła słynnego Puff Daddy'ego, wydał singiel 'Flava in ya ear', który szybciutko stał się platynowy, a teledysk leciał na MTV z oszałamiającą częstotliwością. Kolejny genialny singiel 'Get down' i świat oszalał na punkcie chwilę wcześniej nikomu nie znanego rappera.
    Wprawdzie całością płyty zarządzał Puff Combs, ale na szczęście zatrudnił on wybitnych producentów. To Easy Mo Bee jest odpowiedzialny za największe przeboje i największe kilery z albumu, jeden trak, średni, popełnił Rashad Smith, a część wyprodukował sam Craig Mack, wspomagany czasem przez niejakiego Ace. Przyznam, że poza naprawdę surowym 'Real raw', Mack nie sporządził żadnych wielkich kawałków, a geniusz płyty opiera się na produkcjach Easy Mo Bee. Zatem mamy tu fantastyczne bity do totalnych bangerów 'Flava in ya ear', 'Get down', 'Judgenment day', ale z drugiej są bardzo oszczędne podkłady, oparte głównie na perkusji, które nadają się raczej na skity, niż pełnoprawne kawałki - w takich celuje Mack.
    Craig Mack jest tak łatwy do rozpoznania, że od razu będziesz wiedział, że to właśnie on. Niski, skrzekliwy głos, bełkotliwe dopowiedzi w tle, leniwe flow, wypełniające całą przestrzeń bitewnymi rymami i bragga. 'Craig Mack, 1000 degrees \ You'll be on your knees \ And you'll be burning, begging please \ Brother freeze! This man's undisputed \ In deep rooted funk smoke that leaves your brains booted'. I w zasadzie to jest temat, wokół którego krąży Mack, bo nawet pod tytułem 'When god comes' kryją się pancze i dissy na sprzedajnych emce: 'I'm on a mission from the kingdom of God \ To do away with MC's dat represent nimrod \ You MC's have been too bad, \ So where you go now ice ya gonna wish you had \ When MC's disappear it's my fault, \ It's time to put all the madness to a flying halt'. To prawdziwa, hip hopowa jazda całe 49 minut - wprawdzie bez konkretnego przekazu, ale za to z niezwykle charyzmatycznym emce na majku. Do tego rapper jest na tyle samowystarczalny, że potrafi  spełnić album sobą, bez żadnych gości - bo nawet rola Puffy Combsa ogranicza się do nieśmiałych szeptów w backgroundzie.
    Jest to jeden z klasyków rapu na świecie, ta płyta spokojnie znajdzie się w setce najlepszych. Nawet jeśli przepadła i niewiele ludzi o niej pamięta, to jednak który fan hip hopu nie zna 'Flava in ya ear'? Warto obadać jednak cały album, swego czasu katowałem go mocno, ale było to 20 lat temu... Jednak do dziś lubię do niego wrócić.  Aha, i warto znać remix największego hitu Craig Macka, z gościnnym występem LL Cool J, Biggiego, Busta Rhymes i Rampage The Last Boy Scout...

OCENA: 5\6