RAP AROUND THE WORLD

Ta strona poświęcona jest rapowi z całego świata. W hip hopie siedzę ponad 25 lat, zbieram płyty i nie ściągam ich z netu - chyba, że są to nielegale. Moja kolekcja płyt sięga ponad 15.000 sztuk - muszę chyba kupić większe mieszkanie, aby jeden pokój przeznaczyć TYLKO na płyty CD :) Nie spodziewaj się linków z downloadem - na pewno gdzieś sobie daną płytę znajdziesz - nie tu. I nie spodziewaj się też wielu nowości - ostatnio hip hop śmierdzi. Spodziewaj się za to recenzji rapu z ponad 100 krajów, albumów takich bardziej znanych i takich, o których słyszysz po raz pierwszy - może po taką płytę sięgniesz? Zapraszam na podróż po świecie hip hopu.
## Na dole dodałem flagi, żeby łatwiej było znaleźć coś z odpowiedniego kraju :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą geto boys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą geto boys. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 stycznia 2014

TILL DEATH DO US PART - GETO BOYS

Rap-A-Lot 1993

1. Intro
2. G.E.T.O.
3. It Ain't
4. Crooked Officer
5. No Nuts No Glory
6. Six Feet Deep
7. Murder Avenue
8. Raise Up
9. Murder After Midnight
10. Straight Gangstaism   feat. MR. 3-2
11. Cereal Killer
12. This Dick's For You
13. Street Life
14. Bring It On   feat. 2-LOW, SEAGRAM, TOO MUCH TROUBLE, 5TH WARD BOYZ, ODD SQUAD, GANGSTA NIP, DMG, MR. 3-2, BIG MELLO
15. Outro

    Rok wcześniej zespół opuścił Willie D, aby zająć się właśną karierą solową i wytwórnią, więc na potrzeby piątego albumu grupy zaproszono na jego miejsce Big Mike'a. Geto Boys mieli już ukształtowaną pozycje na rynku, wszyscy znali ich kontrowersyjne treści - wytwórnia i członkowie grupy podgrzewali na tyle atmosferę, że szybko album stał się numerem jeden na rapowej liście Billboardu.
    Znakomitą większość albumu wyprodukował N.O. Joe, poza kilkoma podkładami od John'a Bido. Producentom towarzyszy cały zestaw instrumentalistów, doskonale zresztą znanych z innych płyt Rap-A-Lot, ale i nie tylko. Dzięki temu, mamy całkiem zróżnicowane podkłady - od takich agresywnych i hałaśliwych, opartych na samplach z klasyki ('G.E.T.O.', 'Raise up', 'Cereal Killer'), do ciężkich, dudniących basem, ale melodyjnych traków ('No nuts no glory', 'Six feet deep', czy 'Murder After Midnight'). Wspomniałem o klasyce - mamy tu przecież sample z Marvina Gaye'a, Kool & The Gang, Curtisa Mayfield'a, Parliament, czy ze słynnego hitu 'Easy' Commodores. Patefony obsługuje DJ Domination, ale nie słychać go tu zbyt często.  
    Trudno znaleźć tak dosadnych i brutalnych, a jednak zdolnych poruszyć serca ludzi, rapperów. Scarface to ten zrównoważony, ale łupie słowami jak młotem dziesięciokilowym. Bushwick Bill to zwyczajny szaleniec, choć ciężko odmówić mu często racji. Jednak jego wizje często szokują i wywołują odrazę. Big Mike to ten na doczepkę, ale wcale nie odstaje od kolegów i sprawdził się na tej płycie na tyle, że pozwolono mu nagrać teledysk do kawałka solo z Mr. 3-2, 'Straight gangstaizm'. Geto boys, jak to chłopcy z getta opowiadają o życiu nie tylko w swoim Houston, ale i poruszają problemy ogólne, jak głód, wojny, czy korupcja w policji. To chyba był najbardziej kontrowersyjny kawałek na albumie, gdzie refren idzie 'Mr. Officer, crooked officer \ I wanna put your ass in a coffin, sir \ Cause you done fucked with niggas like myself for too long \ It's time to grab my motherfucking nine and get it on' - ten kawałek również powstał dzięki Big Mike'owi, nic więc dziwnego, że dostał angaż. Nie brakuje też czystej, gangsterskiej jazdy z getta, ale w takich opowieściach celuje Bushwick: '11:45 I pull up on the set \ With some down-ass niggas and a van full of gats \ Jumped out, fired up my Phillie, went to bustin shots \ Had to let 'em know Bushwick Bill was on the fuckin block'. Nic dziwnego, że płyta wywoływała kontrowersje. Ciekawa jest końcówka, gdzie w jednym, ośmiominutowym traku zgromadziła się cała śmietanka Rap-A-Lot.
    To kolejna płyta, która uznawana jest za klasyk, choć ja osobiście wolę solowe albumy Scarface'a. Nie zmienia to jednak faktu, że to niezła płyta, pulsująca funkiem i wstrząsająca obrazoburczymi opisami śmierci, szaleństwa i codziennego życia w getcie. Brakuje mi tu trochę charakterystycznego Willi'ego D, ale Big Mike jest tu lepszy, niż na swoich solówkach, więc ok. Moje ulubione traki to 'Crooked officer', 'No Nuts No Glory' i 'Murder After Midnight'.

OCENA: 4\6 


czwartek, 15 sierpnia 2013

LITTLE BIG MAN - BUSHWICK BILL

Rap-A-Lot 1992

1. Intro
2. Little Big Man
3. Stop Lying
4. Call Me Crazy
5. Chuckwick    feat. GANKSTA N-I-P
6. Don't Come To Big
7. Ever So Clear
8. Copper To Cash
9. Dollars And Sense
10. Letter From KKK
11. Take 'Em Off     feat. SLEEPY
12. Skitso


    Ten kurdupel jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych rapperów na świecie. Jedna trzecia legendarnych Geto Boys, karzeł z długimi dredami, który stracił oko, bo kazał swojej pannie się zastrzelić - koleś jest pieprznięty. Ale w tym szaleństwie tkwi geniusz - Mały Wielki Człowiek. Jego debiut okazał się świetnie przyjętą płytą i do dziś uznawany jest za klasyk.
    W sumie każdy z wykonawców labelu Rap-A-Lot korzysta z tych samych producentów. Zatem nie może się tu obejść bez samego szefa wytwórni, J Prince'a, legendarnego Mike Dean'a, ale i tych drugoplanowych producentów: Goldfinger, Roland i Crazy C. To agresywny funk, na świetnie ciętych samplach, z pulsującym basem. Niewiele się to różni od płyt Geto Boys z tamtego okresu - jest tu tylko więcej przemocy. Mamy tu zatem wycinki z takich grup, jak The O'Jays (naturalnie!), Brenda & the Tabulations, ale i od Curtisa Mayfield'a, Billa Withersa, czy wręcz z... Fryderyka Szopena w 'ChuckWick'. Buja głową, robi wystarczający hałas, żeby Cię poruszyć, ale nie morduje chaosem, jak Public Enemy.     
    Jeśli nie jesteś ostrożny, z Bushwickiem jest jak z Boogeymanem. Przerazi Cię. Zaszczuje, nie da spać. Będziesz cierpiał. Bill ma charakterystyczny wokal, ale bardziej znaczące są jego teksty - pełne przemocy opowieści o życiu karła, urodzonego w biednej rodzinie na Jamajce, mieszkającego potem na Brooklynie i w Houston. Ilość Czarnuchów martwych na płycie jest wprost proporcjonalna do ilości użycia słowa 'fuck' albo 'bitch'. Przykład? 'I got a letter from the muthafuckin Ku Klux Klan, man\ They say they wanna give us a helping hand \ With pulling that goddamn trigger \ And killin off 4'000 other niggers \ Since 1975 \ Yeah, that's how many of us died' albo 'My boy Kevin was a brother known for fuckin a bitch \ Used to leave with my rubbers, and come back with a itch \ Even Kevin started lyin when the girls got low \ When we asked if he fucked, he ain't never said no' albo 'It's Bushwick Bill, I be that motherfuckin nigga \ Four foot two, a couple of inches and I'm steady gettin bigger \ Straight from the motherfuckin G to the E to the T to the O, you know the spellin ho \ I had to come up strong to get where I'm at'. Te kilka cytatów wystarczy, aby uświadomić, jakiego rodzaju ciężar mamy na krążku, zresztą, wszystko wyjaśnione jest w 'Intro' - Bill odpiera ataki anonimowej osoby 'z sąsiedztwa', krytykującej go za wulgaryzmy i przemoc, hejtującej go za bycie kurduplem. Z gości mamy tylko dwie osoby - znany już wówczas podziemny gangsta hardkor rapper Ganxta NIP, którego rola kończy się na trzech zdaniach w środku kawałka i niejaki Sleepy, którego również ciężko znaleźć.
    Nie da się ukryć, że solowy debiut Bushwicka kopie hardkorem po mózgu. To nie jest lekka płyta. Tu kapie pot, krew i łzy, a ten mały skurwysyn (nie urażając jego szanownej mamy!) ciśnie coraz bardziej. To płyta dla fanów ciężkiego rapu, na sytych funkowych samplach, pozycja obowiązkowa dla wszystkich lubiących klimaty Geto Boys i twardy rap ze Złotej Ery. Owszem, płyta jest wulgarna i pełna przemocy, ale Bill tak jest. Nie kurwi bez powodu, w sumie każde przekleństwo tutaj mogłoby być usprawiedliwione, o ile ktokolwiek potrzebuje takiego uzasadnienia. Jebać to. To nie album dla grzecznych dziewojek i glutów we fioletowych (ups, sorry, wrzosowych!) rurkach i żółtych najkach. Śmierć kurwom!

OCENA: 4+\6