RAP AROUND THE WORLD

Ta strona poświęcona jest rapowi z całego świata. W hip hopie siedzę ponad 25 lat, zbieram płyty i nie ściągam ich z netu - chyba, że są to nielegale. Moja kolekcja płyt sięga ponad 15.000 sztuk - muszę chyba kupić większe mieszkanie, aby jeden pokój przeznaczyć TYLKO na płyty CD :) Nie spodziewaj się linków z downloadem - na pewno gdzieś sobie daną płytę znajdziesz - nie tu. I nie spodziewaj się też wielu nowości - ostatnio hip hop śmierdzi. Spodziewaj się za to recenzji rapu z ponad 100 krajów, albumów takich bardziej znanych i takich, o których słyszysz po raz pierwszy - może po taką płytę sięgniesz? Zapraszam na podróż po świecie hip hopu.
## Na dole dodałem flagi, żeby łatwiej było znaleźć coś z odpowiedniego kraju :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy orlean. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy orlean. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 czerwca 2014

WHAT'S DA DEAL! - DAY 4 DAY G'S

Spotlight 1999

1. Intro
2. Stacking G's
3. So True    feat. BIG MELLO
4. Walk-Bye   feat. BIG POKEZ
5. What They Laugh Fa   feat. LIL MAIN
6. G's Up    feat. LIL KEKE
7. Letting Off Anger    feat. TRICKY D
8. Spotlight    feat. BIG MELLO, HAPPY, MR. SPOTLITE, TRICKY D
9. What's Da Deal
10. Pearl Homes Pimps   feat. 380-D, HAPPY, MR. SPOTLITE, TRICKY D
11. Cash    feat. BIG MELLO
12. Peep Da Seen    feat. TRICKY D
13. Day 4 Day G's    feat. BIG HAWK
14. Going Hard    feat. WILL-LEAN
15. Raw Deal   feat. BIG MELLO, CRIME BOSS, KYLE
16. Outro

    Day 4 Day G'z to duet z Nowego Orleanu - taki dość typowy, podziemny skład dla tego miasta. Lil E i Big Head wydali tylko ten jeden jedyny album i może nie tyle znikli z powierzchni ziemi, co nagrywają raczej zwrotki gościnnie, niż albumy razem. W sumie szkoda, bo to całkiem ciekawy materiał z Nowego Orleanu.  
    Patrząc na okładkę, można domyślać się, że to plastikowa tandeta - ale ja zawsze twierdzę, że nie można patrzeć tylko i wyłącznie na okładkę, bo pod nią może kryć się coś wyjątkowego. Nie chcę akurat twierdzić, że właśnie tutaj jest bomba, nie ma. Ale z drugiej strony Sean Henderson, który współpracuje z takimi ludźmi, jak 50 Cent, Chamillionaire, Juvenile oraz Mista Luv z kultowego na południu Stanów Woss Ness, zrobili bardzo porządny funkowy klimat, gdzie piszczały współgrają z ciężkim, gniotącym basem, sample mieszają się z żywymi instrumentami od muzyków sesyjnych, a ciężar stopy w perkusji równoważy spora ilość hajhetów. Jeśli kogoś nie odrzucają południowe, nowoorleańskie wajby, to będzie nawet bardziej niż zadowolony, bo muzyka naprawdę jest porządna. Czasem laidbackowa, czasem pełna agresji, czasem przebija z nut zagrożenie i strach. Jest zaiste fajnie.
    Lil E i Big Head, wbrew okładce, okazują się być naprawdę porządnymi rapperami. Mają tę południową swadę we flow, przyspieszenia i zwolnienia, zawołania na końcu wersów - wszystko to, dość typowe dla Nowego Orleanu, znajdziemy na albumie na całkiem przyzwoitym poziomie. Teksty zaś to również typówka, już niestety na nieco niższym pułapie. Cały czas chłopcy opowiadają dość brutalne historie, jakie dzieją się 'z dnia na dzień' na Pearl Homes w NO. Spora ilość gości, w tym tak znani w kręgach, jak Crime Boss i Lil Keke, zapewniają zróżnicowanie i różnorodność styli oraz głosów, natomiast teksty oscylują cały czas wokół kasy, gangsterowania i robienia szemranych interesów. Jednak nie znaczy to, że te kawałki są słabe - po prostu wpisane w konkretny przekaz. Osobiście bardzo lubię 'What they laugh fa' i 'Going hard', ale słabego numeru tu nie ma - co najwyżej średni.
    Całkiem jest to przyjemna płyta, której spokojnie można posłuchać w samochodzie albo w czasie odpoczynku. To taki trochę film kryminalny, tyle, że bez obrazu. Jednak ów brakujący obraz nadrabiają dość plastyczne opowieści rapperów, a klimat suspensu i zagrożenia jest częstym gościem. Dla lubiących południowe funki.

OCENA: 4\6


czwartek, 13 lutego 2014

COLLIE BUDZ - COLLIE BUDZ

Columbia 2007

1. Come Around    
2. Blind To You    
3. Defend Your Own     feat. KRAYZIE BONE   
4. Tomorrow's Another Day    
5. Mamacita    
6. Wild Out    
7. Lonely     feat. YOUNG BURG
8. What A Feeling    feat. PAUL WALL   
9. Movin' On    
10. Sensimillia    feat. ROACHE   
11. Let Me Know    
12. My Everything    
13. Love Deh

    Collie Buddz to wręcz internacjonał. Białas urodzony w Nowym Orleanie, wychowywany na Bermudach i w Toronto, zyskał wiele podczas swoich podróży między wyspami, USA, a Kanadą. Dorastanie na Karaibach wyzwoliło w nim typowe dla tych terenów bicie serca - w rytmie reggae naturalnie. Dzięki studiom inżynierii dźwięku na Florydzie udało mu się zahaczyć w biznesie i dzięki występom u Shaggy'ego udało mu się uzyskać dla siebie imię i wydać debiutancki album.
    Na albumie wystąpiła cała plejada producentów ragga, głównie z Jamajki, ale przecież nie tylko. Lista jest doprawdy długa: Daron Jones, Dino Delvaille, Smokey, Crown N Kah.So.Real, Supa Dups, Di Genius, Tony "CD" Kelly, Jam 2, Shea Taylor, Bang Out, B. Konders, Curtis Lynch. Ciężko wymienić ich dokonania, żeby przybliżyć, z kim mamy do czynienia, ale są to producenci m.in. Gorillaz, Ms Dynamite, Rihanna (Curtis Lynch), Ziggy Marley, Maxi Priest, Junior Reid (B. Konders), Pitbull, Akon, Beenie Man (Supa Dups) i mnóstwo innych. Nie chce mi się wszystkiego wymieniać, ale bierzesz płytę pierwszą z brzegu, gdzie ktoś ma coś wspólnego z ragga i któreś z nazwisk będzie. Czy to kawałek typowy roots rock reggae, czy nowoczesne, klubowe bangery, pełne seksu  i energii. A Collie przeskakuje od uczuciowych traków, których jest tu zdecydowanie najmniej, przez klasyczne riddimy, aż po taneczne bomby, przy których już widzisz te smakowite poślady falujące do bitu. Producenci dali radę dość dobrze, nie powiem. 
    Collie ma naprawdę talent i choć jest biały, wcale tego nie słychać. Potrafi bardzo ładnie toastować, ale również śpiewać, co przy ragga niezwykle się przydaje - zwłaszcza w refrenach. Nie ma on zbyt szerokiego repertuaru jeśli chodzi o tematy: to przede wszystkim panienki (czy to do tańca, czy do... ruchańca), coś o jaraniu, szczyptę o sobie. 'Nuff ganja nuff spliff a build \ Only thing whe a make man feel chill \ Whe (what) me say \ Finally the herbs come around \ The high grade when me a look for \ Me get it by the pound' - to o jaraniu. A może 'It's just another broken-hearted tune fi all di lonely world \ When mi seh \ Emily she could a tell nuf sad story \ Har man abuse har and go beat her up badly \ Just a hold the rod stick rudely' - to z kolei o pannie, tylko z życiowej perspektywy. Nie ma tu nic odkrywczego, czy nowego, natomiast Collie ma jedną zaletę: słucha się go bardzo dobrze, czy toastuje, czy śpiewa. I nawet goście przechodzą niezauważeni, choć dobrani zostali świetnie.
    Jak na debiut, to bardzo przyjemny album. Collie ma przyjemny wokal, bity bujają w prawdziwie karaibskim klimacie, mają ten wajb, co rusza głową albo tyłkiem. W Polsce wykonawca jest mniej znany, ale przecież w Stanach zapraszają go sami najwięksi na featuringi, Collie daje wejścia wrestlerowi Kofi Kingstonowi, gra na największych festiwalach - słowem jest rozchwytywany. Bo i materiał ma bardzo przystępny i fajny.

OCENA: 4+\6


niedziela, 12 stycznia 2014

MP THE LAST DON - MASTER P

No Limit 1998

CD 1
1. Da Last Don
2. Till We Dead And Gone    feat. BONE THUGS & HARMONY
3. Thinkin' Bout U    feat. MIA X, MO B. DICK
4. Soldiers, Riders, And G's   MYSTIKAL, SILKK THE SHOCKER, SNOOP DOGG
5. The Ghetto's Got Me Trapped   feat. SILKK THE SHOCKER, SONS OF FUNK
6. Get Your Paper    feat. E-40
7. Ride
8. Thug Girl      feat. SILKK THE SHOCKER, SNOOP DOGG
9. These Streets Keep Me Rollin'   feat. FIEND
10. Black And White    feat. FIEND, SILKK THE SHOCKER
11. War Wounds    feat. FIEND, MYSTIKAL, SILKK THE SHOCKER, SNOOP DOGG
12. Dear Mr. President   feat. MAC
13. Mama Raised Me    feat. SNOOP DOGG, SOULJA SLIM
14. Let My 9 Get Em'

CD 2
1. More 2 Life
2. Ghetto Life   feat. UGK
3. Gangsta Bitch   feat. STEADY MOBBIN
4. So Many Souls Deceased   feat. THE COMMISSION
5. Rock-A-Bye Haters
6. Snitches    feat. SNOOP DOGG
7. Family Business  
8. Let's Get Em'   feat. C-MURDER, MAGIC
9. Goodbye To My Homies   feat. MO B. DICK, SILKK THE SHOCKER, SONS OF FUNK
10. Welcome To My City   feat. MAC
11. Ghetto Love    feat. MIA X, MO B. DICK
12. Make Em Say Uhh #2    feat. FIEND, MIA X, SILKK THE SHOCKER, SNOOP DOGG
13. Hot Boys And Girls  feat. KANE & ABEL, MIA X, MYSTIKAL, SILKK THE SHOCKER
14. Reverse The Game
15. Eternity   feat. C-MURDER, MR. SERV-ON

    Fenomen No Limit Records był dla mnie zawsze nieodgadniony. Kilku zdolnych rapperów, większość marnych wyróbników, beznadziejne okładki, plastikowe brzmienie, a jednak. Popatrzy na 'MP The Last Don', siódmy album człowieka, który rządził tym czołgiem. Z miejsca numer 1 na liście Billboard, prawie 500 tysięcy kopii w jeden tydzień, wreszcie poczwórna platyna. To płyta Mastera, która się sprzedała najlepiej, ale czy jakościowo była najlepsza? I o jakiej jakości mówimy?
      Na płytę Master P zatrudnił większość swoich producentów, którzy znani są z dziesiątek innych płyt sygnowanych diamentowym czołgiem. Carlos Stephens, KLC, Craig B (ale nie ten z NY, tylko taki z Beats By The Pound), DJ Darryl, Mo B. dick, O'Dell, Sons Of Funk i naturalnie, sam Mistrz P. Jaka to muzyka? Jeśli słyszałeś już jakąś płytę od No Limit, to wiesz doskonale. Cykające perkusje, syntetyczne melodyjki, wszystko brzmi tak, jakby robiono to na syntezatorze Casio, kupionym w latach '80. Owszem, znajdziemy tu również jakieś sample, jak np. z Average White Band, Michael'a Jackson'a 'Smooth criminal' Jaco Pastorius, ale już 'Thug girl' to nic innego jak remake starego hitu Run DMC, 'Snitches' oparte jest o znany doskonale sampel z 'Gz & hustlas' Snoopa i jego występ tutaj to zdecydowanie odgrzewany kotlet, 'Dumb girl', 'Goodbye To My Homiesą to ordynarna zrzyna z Boyz II Men, zaś 'Thinkin bout u' to przeróbka starego hitu "Thinkin' About Ya" od Timex Social Club - tylko plastikowe. W większości te podkłady są dość oszczędne, niektóre rozlazłe i powolne (zwłaszcza te robione przez Mo B.Dick i Sons Of Funk), ale niektóre mają rzeczywistą siłę, są szybkie i agresywne, choć nie pozbawione tej tandetnej plastikowości.  
    Master P w zasadzie nie ma skillsów, ma tylko charakterystyczny zakrzyk 'uuugh!!', który ładuje wszędzie, gdzie się da, co czasem brzmi wręcz groteskowo i wkurwiająco, jak w kawałku z Bone Thugs & Harmony, gdzie co 10 sekund P drze japę 'Nigga, nigga, be a bone, nigga! Till we dead & gone nigga! Uuugh!!' Do tego jego wersy są tak wtórne i miałkie, że ciężko o gorsze pierdoły. Jak ten człowiek osiągnął taki sukces? To jest możliwe tylko w Stanach. Stylistyka militarna przeplata się z łzawymi historyjkami z getta i kryminalnymi opowiastkami. Do tego mamy tu otwarty list do prezydenta i naturalnie wersy ku czci mamy ('papa wasn't home so mama raised me! I'm a thug, but still mama's baby'). Jako, że P zazwyczaj nie potrafi udźwignąć całego albumu, dlatego zaprasza całe dziesiątki wykonawców, oczywiście głównie z własnej wytwórni, ale i spoza łona mamy BTNH, E-40 i UGK, bo przecież pamiętajmy, że w tamtym czasie Snoop Dogg miał podpisany kontrakt z No Limit i był jednym z ich żołnierzy. A ci żołnierze... przynajmniej każdy z nich ma swój styl i łatwo odróżnić jednego od drugiego. Wściekłe flow Mystikala, warczący i szczekający Fiend, zdolny Silkk, będący ulepszoną wersją swojego brata, Mastera P, i ten mniej zdolny z braci, C-Murder. Poza nimi jest wspomniany gwiazdor Snoop, jedna z lepszych w tym stadzie Mia X, mniej szczególni Mac i Steady Mobbin oraz grupa, która robi najlepsze wrażenie swoimi harmonicznymi wokalizami, The Commission. Dzięki temu zróżnicowaniu najlepsze są właśnie te posse traki, jak hitowy 'Make'em say uhh 2', czy 'Eternity', choć moim faworytem tu jest 'So Many Souls Deceased'.
    Oj, nie jest to płyta zapadająca w pamięć. W Polsce kult Master P jest zupełnie obcy, zresztą w Stanach już też, bo przecież ile można zachwycać się kolesiem, któremu brak własnych patentów, dlatego wykorzystuje pomysły innych ludzi... Nie wiem, jakim cudem album zdobył tyle platyny, ale ludzie naprawdę zwariowali po singlowym 'Make'em say uhh'. Płyta czerstwa i wtórna, do tego plastikowa. Niektórych kawałków nawet da się posłuchać, ale Master P to marniutki rapper.

OCENA: 3-\6


niedziela, 23 czerwca 2013

TRU DAWGS - C-MURDER

Riviera 2002

1. Intro
2. I'm A Baller   feat. T-BO, XL
3. Dogged Her Out   feat. SNOOP DOGG
4. Ain't No Pimpin'   feat. CHAN, STORM
5. Water Whipped   feat. SOULJA SLIM, THE CUTT THROAT COMMITTEE
6. Where The Party At?  feat. MASTER P, SILKK THE SHOCKER, KRAZY, BASS HEAVY
7. This Or That  
8. Respect My Mind   feat. T-BO, MALACHI
9. Just Like That   feat. KEITH MURRAY
10. They Wanna Pay For It   feat. MIA X
11. Tru Dawgs   feat. WANGO
12. That Ain't Right   feat. CURREN$Y, XL
13. Soulja Down   feat. TRE-NITTY
14. What's The Reason?    
15. Front Line Homies    feat. BIZZY BONE
16. Got It On My Mind    feat. JUNIE BEZEL
17. How A Thug Nigga Likes It     feat. DA BRAT, JD

    C-Murder to jeden z kuzynów Mastera P, podpora jego słynnej wytwórni No Limits. Mówiło się, że to prawdziwy talent, ale przygnieciony czołgiem swego kuzyna i nie ma miejsca rozwinąć skrzydeł. Pewnie dlatego odszedł z NL i zaczął wydawać płyty w innych wytwórniach, choć naturalnie nie rozwiązał stosunków z rodziną. Jego piąta płyta, 'Tru Dawgs' to ostatni krążek na wolności - zdaje mi się, że za morderstwo drugiego stopnia (zastrzelił niechcący dzieciaka po koncercie) ma dożywocie...
    Kto ogarniał czasy świetności No Limits pewnie będzie kojarzył część z tych producentów, jak Carlos Stephens, XL, czy LT Hutton. Reszta to nowe nabytki: Danny Cartel, Ezell Swang & S. Bear (producenci r&b), Bass Heavy i stary wyjadacz z południa, Supa Dave. Czy zmieniło się wiele? Nie bardzo. Owszem, słychać progres, ale wszystko opiera się na podobnych schematach, co zawsze. Syntezatory, plastikowe brzmienia, cykające (już rzadziej!) perkusje i oklepane do bólu patenty (jak np. w 'They wanna pay for it). Zgadza się, wszystko jest zdecydowanie dla fanów brzmienia Mastera P i koleżkowców. Kawałki są szybkie, energiczne, bez zbędnego przynudzania. ale muza jest po prostu przeciętna i wtórna.
    Wprawdzie C żali się, że chcą go zamknąć, bo jest bogatym czarnuchem, ale to nie do końca prawda. Jest zwyczajnym bandziorem i tyle. Pobicia, napady, morderstwo ciągłe utarczki z prawem sprawiają, że jest 'prawdziwy' na ulicy, ale na pewno nie oszałamiająco bogaty. Zresztą, po co mu kasa, jak i tak resztę życia spędzi w pierdlu? Zaraz, on nawet nie wystepuje w części tych kawałków! Stąd tyle gości: od kolesi znanych z czasów No Limit, włącznie ze Snoop Doggiem, przez Keitha Murray'a, Bizzy bone z Bone Thugs & Harmony, aż do Da Brat i Jermaine Dupri. To wszystko mają być 'tru dawgs' C-Murdera, najszczersze psy sfory. Mamy uliczno-militarną stylistykę (Wango i Bizzy), mamy bragga (Keith Murray), mamy coś o pannach, alfonsach i zbójach (sporo). Coś noewgo? Nic. Niektóre kawałki wzięte wręcz z innych płyt (np. 'Front line soldiers'). 
    Może i C był jednym z najlepszych rapperów u Master P, ale ta płyta to czysty przypadek, poskładana chyba nawet bez jego większego udziału, ba nawet w większości nagrana bez samego zainteresowanego! Znajdzie się parę (około trzech) lepszych traków, ale tak na dobrą sprawę, ta płyta to strata czasu. Już 'Bossalinie' była sto razy lepsza. Wypociny na siłę.    

OCENA: 2+\6


środa, 27 lutego 2013

BALLERS - 504 BOYZ

The New No Limit 2002

1. Intro
2. Tight Whips   feat. 5TH WARD WEEBIE, LIL ROMEO, LITTLE D, SLAY SEAN
3. Who Run This   feat. 5TH WARD WEEBIE, C-NOTE, PAPA REU
4. Holla
5. Haters Gon Hate
6. I Got You Girl   feat. TYRON
7. Look At Me Now    feat. AFFICIAL
8. Yeah Yeah   feat. SLAY SEAN, YOUNG BLAZE
9. Get Back
10. Commercial
11. My Life Is Sweet    feat. AFFICIAL
12. Wanna Live Like Us   feat. AFFICIAL
13. Tell Me
14. War    feat. AFFICIAL
15. I Gotta Have That There
16. Everywhere I Go
17. Everybody Chillin    feat. KANGO SLIM
18. We Gon Ride
19. Grab Da Wall    feat. 5TH WARD WEEBIE, P-TOWN MOE

    Po latach sukcesu wytwórni No Limit, rządzonej przez Master P, kiedy wydawano po kilka albumów miesięcznie z tandetnymi okładkami Pen'n'Pixel i tandetnym, syntezatorowym brzmieniem - wreszcie przyszedł koniec. Złoty Czołg stanął w rowie. P musiał totalnie zmienić swoje podejście do biznesu, jeśli chciał coś zdziałać dalej, bo na razie jego włości zajęła wytwórnia Cash Money Millionairs z Lil Waynem na czele. Dlatego druga płyta 504 Boyz wydana została w zmienionym składzie i według innej formuły. W skład grupy weszli Master P i Silkk The Shocker, a do nich dołączyli Magic, Krazy, T-Bo oraz dwie nadzieje wytwórni: Choppa i Curren$y.
    Muzycznie w zasadzie wszystko zostało w starym kręgu, choć brzmienie zostało ulepszone o żywe instrumenty, a część syntezatorów wywalono na złom. Nadal jednak producentem był XL, który był jednym ze współtwórców rozpoznawalnego brzmienia No Limit Records. Po kilku latach nawet XL ewoluował i zaczął kombinować z brzmieniem i instrumentarium, co wyszło zdecydowanie na plus. Tak, nadal ilością hajhetów można by obdzielić miesięczny nakład płyt w NY, ale nie ma tych tandetnych melodyjek z Casio. W produkcji XL był wspomagany przez ludzi takich jak Full Pack Music, Ezell Swang, S. Bear, Sinista i Todd Moultrie - co i tak pewnie nikomu nie powie. Muzycznie zatem, południowe brzmienie, które zostało posunięte w dobrym kierunku - przyjemne podkłady, radio-przyjazne refreny do pokrzykiwania.
      Lirycznie No Limit nigdy nie stało na wysokim poziomie - militarny styl plastikowych żołnierzyków ulicy. Ale to jest Nowe No Limit i pamiętajmy o tym. Master P zatrudnił wschodzące gwiazdy południowego rapu: zdolnych i szanowanych CurrenSy i Choppa, którzy wybijają się i stylem i tekstami. Silkk zawsze uważany był za najciekawszego z graczy NL, choć będącego pod zbyt dużym wpływem Mastera. Nawet sam P daje tu radę, choć może odrzucać jego kwadratowy styl. Najgorzej wypada bodajże T-Bo, ale on i tak występuje najrzadziej. Do tego gościnne występy głodnego sukcesu 5th Ward Weebie, syna Mastera - Lil Romeo, weteranów południa C-Note i Papa Reu oraz promowanej młodzieży z wytwórni: Afficial i Slay Sean. Tylu emce i tyle stylów sprawia, że jest to jedna z ciekawszych płyt od No Limit.
    P tą płyta chciał się odbić od dna - w intrze nawet nabija się ze swoich problemów finansowych. I trzeba przyznać, że udało mu się osiągnąć sukces. Płyta przyjęta została bardzo dobrze przez fanów, sprzedaż była przyzwoita, wiele osób zwróciło uwagę na młodych rapperów: Curren$y obecnie jest rozchwytywany, a jego albumy sprzedają się świetnie... Można by rzec, że to kolejny sukces Mastera P. Jak dla mnie, porządna, południowa płyta, bardzo zróżnicowana i nie nudna.

OCENA: 4\6