RAP AROUND THE WORLD

Ta strona poświęcona jest rapowi z całego świata. W hip hopie siedzę ponad 25 lat, zbieram płyty i nie ściągam ich z netu - chyba, że są to nielegale. Moja kolekcja płyt sięga ponad 15.000 sztuk - muszę chyba kupić większe mieszkanie, aby jeden pokój przeznaczyć TYLKO na płyty CD :) Nie spodziewaj się linków z downloadem - na pewno gdzieś sobie daną płytę znajdziesz - nie tu. I nie spodziewaj się też wielu nowości - ostatnio hip hop śmierdzi. Spodziewaj się za to recenzji rapu z ponad 100 krajów, albumów takich bardziej znanych i takich, o których słyszysz po raz pierwszy - może po taką płytę sięgniesz? Zapraszam na podróż po świecie hip hopu.
## Na dole dodałem flagi, żeby łatwiej było znaleźć coś z odpowiedniego kraju :)

piątek, 10 stycznia 2014

NU-MIXX KLAZZICS - 2PAC

Death Row 2003

1. 2 of Amerikaz Most Wanted   feat. CROOKED I
2. How Do You Want It   feat. K-CI & JOJO
3. Hail Mary     feat. OUTLAWZ    
4. Life Goes On
5. All Eyez on Me    feat. BIG SYKE
6. Heartz of Men
7. Toss It Up    feat. DANNY BOY, K-CI & JOJO, AARON HALL
8. Hit 'Em Up   feat. OUTLAWZ
9. Never Had a Friend Like Me
10. Ambitionz Az a Ridah 

    Jaki cel może przyświecać wydawcy, aby wypuścić na rynek płytę z remiksami kawałków artysty, który nie żyje od siedmiu lat? Kasa, kasa, kasa. Suge Knight widocznie potrzebował na nowe Ferrari, czy czym tam jeździ - fani i krytycy nie pozostawili na płycie suchej nitki, ale krążek, bez żadnej promocji i tak sprzedał się w ilości ponad 700 tysięcy kopii.
    Suge Knight, własciciel Death Row, zatrudnił swoich producentów: Darreen'a Vegas'a i Kash'a oraz sztab muzyków, do tego, aby stworzyli nową jakość dla kawałków, pochodzących głównie z albumów 'All Eyez On Me' i 'The Don Killuminati: The 7 Day Theory'. Owszem, np. 'How do you want it' jest oparte na tym samym motywie przewodnim, jednak cała reszta jest zmieniona. W większości wypadków niestety nie wyszło to lepiej od oryginału, choć przyznam, że 'Toss it up' w nowej wersji jest całkiem całkiem. Jednak większość z oryginalnych funkowych  bitów została zastąpiona płaskimi, syntetycznymi podkładami, którym daleko do wersji pierwotnych. Najbardziej zajechany jest ciężki diss na scenę nowojorską 'Hit'em up', który tutaj traci ogień i jest zupełnie bezbarwny.   
    To są (były?) kawałki, które każdy fan rapu zna - bo ciężko odmówić 2Pac'owi statusu legendy i w sumie chyba niewiele osób, które słuchają hip hopu, nie zna tych kawałków - choć znam osoby, które nawet 'All Eyez On Me' nie słuchały, bo nie trafiał on w ich gust. Nie istotne. Lirycznie własiwie wszystko jest to samo, poza jednym wyjątkiem: zamiast Snoop Dogg'a do '2 of Amerikaz Most Wanted' wszedł Crooked I, choć nie zachwyca wcale. Żadnych nowych gościnnych wersów, żadnych niepublikowanych zwrotek, po prostu podano nowe bity do starych wersów. Zatem kto zna właściwe kawałki, ten właściwie nie znajdzie tu kompletnie niczego nowego.
    A więc, wracając do pytania z początku recenzji, po co? Dla kasy, dziwko! No dobra, słucha się tego przyjemnie, ale tylko wtedy, kiedy zapomnisz o oryginałach, bo mając w pamięci przedśmiertne albumy 2Paca, mam wrażenie, że nie zatrudniłby żadnego z tych bitorobów z własnej woli. Przeciętne.

OCENA: 3\6


środa, 8 stycznia 2014

GRIM REALITY - INSANE POETRY

Nastymix 1992

1. Welcome To The Grim Side    
2. Angel Of Death    
3. How Ya Gonna Reason With A Psycho    
4. The House That Dripped Blood    
5. Choppin Up A Body    
6. If Rhymes Could Kill    
7. Bring Ya Daughter To The Slaughter 
8. Stalkin With The Nitebreed   feat. DEATH BLO, JOE COOLEY, KAOTIC MINDS CORRUPTIN', SHAKSPEARE THE ONE MAN RIOT
9. The Horror Facts    
10. Grim Reality    
11. Six In The Chamber 
12. Till Death Do Us Part    
13. One Careless Moment    
14. Raise The Devil    
15. Manic Depressive 
16. Exit Reality Side    
17. How Ya Gonna Reason With A Psycho (Psycho Mix) (Bonus Track)

    Insane Poetry to grupa założona pod koniec lat '80 w Los Angeles. Psycho, EmDee i D.J. Streak uważani są za prekursorów nurtu nazwanego później horrorcore. Już sama okładka ich debiutu, wydanego 4 lata po założeniu grupy, wprowadza nas w klimat albumu - Szalonej Poezji, psychopatycznych wizji - bez żadnej promocji udało się grupie sprzedać ponad 35 tysięcy krążków.
    CZłonkowie grupy sami sobie produkują podkłady, aby zapewnić słuchaczowi taką porcję emocji, jaką sami chcą. Tylko 'If Rhymes Could Kill' (bardziej w stylu g-funk) i 'Manic Depressive' wyprodukował dla zespołu Joe Cooley, znany z duetu Rodney O & Joe Cooley. Ciężko powiedzieć, że to przerażające podkłady - to po prostu hardkor hip hop, oparty na ciężkich perkusjach i ciągle zmieniających się samplach z funkowych i soulowych sztosów z lat 70-80. Bo znajdziemy tu motywy znane z kawałków takich osób, jak James Brown, Funkadelic, The JB's, Average White Band, Sly & The Family Stone, Zapp, czy Isaac Hayes - a nawet 'I shot the sheriff' w wersji Erica Claptona. Pełen przekrój. Bity są agresywne, ostre i dobrze wpasowują się w klimat opowieści rapperów.
    Bo te opowieści są naprawdę rodem z horroru. Cyco aka Psycho i EmDee snują swoje opowieści w tonie nieco komiksowym i groteskowym, z dozą czarnego, wisielczego humoru. Opowiadają o zagrożeniach cywilizacyjnych, czy przemocy domowej, gdzie w 'Maniac depressive' Cyco opowiada o zabiciu swojego ojca-pijaka, bijącego matkę: 'I pulled the trigga, His body just felt I know was dead \ I dropped the gun and then I kissed him on the forehead \ My mother started to screamin' and goin' mad'. W tekstach przewijają się seryjni zabójcy, żywe trupy, napady szału i brutalne morderstwa: 'bring your daughter to the slaughter, I'll cut her throat'... Cyco opowiada o ćwiartowaniu świeżutkich, dopiero co skradzionych ciał toporem, czy o kobiecie, uprawiającej seks bez zabezpieczeń z wieloma mężczyznami, zostawiając im rano na lustrze napis 'witamy w świecie aids'... Te wszystkie straszne historyjki maja jednak nie tylko bawić, ale i zwracać uwagę na poważne tematy, problemy, z jakimi boryka się nowoczesna Ameryka. Tyle, że ten gulasz podany jest w misce krwii.
    Bardzo mocna płyta, a jeśli pamiętamy, że Insane Poetry pojawili się na kilka lat PRZED Gravediggaz, Flatlinerz, Insane Clown Posse, czy Necro, mamy tu klasyk. Ale abstrahując od legendarności płyty - jest ona po prostu niezła i warto ją sprawdzić, zwłaszcza osoby, które lubią horrorcore.

OCENA: 4\6  


poniedziałek, 6 stycznia 2014

TRUE & LIVIN' - ZION I

LiveUp 2005

1. True
2. Doin' My Thang
3. Bird's Eye View
4. The Bay    feat. T REAL, BIG CLEEZY
5. Luv
6. Soo Tall    feat. OMEA RAE
7. I Need Mo
8. Rockin'
9. Temperature    feat. TALIB KWELI
10. One Chance
11. America
12. Poems 4 Post Modern Decay   feat. AESOP ROCK
13. Heads Up
14. Next To U
15. What U Hear   feat. DEL THE FUNKY HOMOSAPIEN
16. Stranger In My Home   feat. GIFT OF GAB
17. Oh Land Blues
18. Livin
19. The Bay (Remix)   feat. CASUAL, CLYDE CARSON, SAN QUINN, TURF TALK

    To trzeci album spółki Amp Live i MC Zumbi. No dobra, czwarty. To zespół z którym liczą się wszyscy fani hip hopu, nie tylko fani podziemia Kalifornii, ale w ogóle. Poprzednimi płytami chłopcy zaskarbili sobie wiele sympatii, a ta również zebrała bardzo dobre opinie, nie tylko wśród słuchaczy, ale i krytyków.
    To właśnie Amp Live jest odpowiedzialny za całokształt brzmienia zespołu. Podkłady które robi są raczej eksperymentalne, bo Amp miesza sample i instrumenty w sposób, na jaki nigdy byś nie wpadł. Facet łączy tak różnorodne brzmienia i opiera się o tak kreatywne techniki, że nie da się koło tej muzyki przejść obojętnie. Niech taką rekomendacją będzie użycie przez producenta nie tylko syntezatorów, czy gitar, ale nawet indyjskiego strunowca sitar. Nie jest to wcale jakieś dziwactwo, to klimatyczne, korzenne podkłady, które jednak są oryginalne. Perkusje wcale niekoniecznie muszą robić bum-klap-bubumbum-klap, instrumenty wcale nie muszą grać pętli, a hip hopem może być nawet blues albo gitarki rodem z country music. Nic tu nie jest oczywiste i klimaty zmieniają się z kawałka na kawałek, za każdym razem jednak pozostając ściśle w ramach ciepłego, organicznego hip hopu.
    MC Zumbi ma świetny, miękki i ciepły głos, którym wypełnia dość szczelnie podkłady i którego słucha się doskonale. Do takiego głosu idealnie pasują mądre, pozytywne teksty na temat otaczającego świata. Bo Zumbi skupia się  na wielu rzeczach, które dotykają jego społeczeństwo: przestępczość w Bay Area, która w ostatnich latach zmieniła swój przekrój społeczny na dużo niższy (Now we're known for \ Murders, pimps, and three-sixty’s \ Side shows high speed chases too \ And a crack epidemic that will turn you blue \ And an AIDS epidemic that can end you too \ It’s the yay baby brother and I thought you knew'), zgnilizna moralna nowoczesnego świata i dzisiejszej Ameryki (Microwave the brain, the babies get trained \ To be good worker bees, you can work for me \ $2.50 a week and you can sleep on the street \ Economoic malfuction, consume corruption \ Somethin's wrong with this picture'), o samotności w tłumie, a także próbuje spojrzeć na rap grę z 'lotu ptaka' (She's the one I always count on, one that wouldn't leave me \ One that's in the city always written in graffiti \ One that keeps me company, when I'm all alone \ She's my heart, my mind, my spirit and my bones \ She's the only one I know that would go across the globe'). Do tego jego spostrzerzenia są bardzo trafne, a sposób pisania wersów przypominają wiersze. Do tego mamy genialne występy Aesop Rock, Talib Kweli, Gift Of Gab z Blackalicious oraz Del Tha Funkee Homosapien oraz remix 'The Bay' z podziemnymi rapperami właśnie z tego okręgu, którzy wygłaszają również swoje kwestie na temat ostatnich zmian w życiu w Zatoce.
    Świetna, bardzo ciepła i klimatyczna płyta. W sumie jest zupełnie inna, niż poprzednie, ale przez to ciekawa i dająca do myślenia, bo przecież Zion I to nie tylko doskonały producent, ale i błyskotliwy emce. Bardzo ją lubię. 

OCENA: 5\6


sobota, 4 stycznia 2014

TILL DEATH DO US PART - GETO BOYS

Rap-A-Lot 1993

1. Intro
2. G.E.T.O.
3. It Ain't
4. Crooked Officer
5. No Nuts No Glory
6. Six Feet Deep
7. Murder Avenue
8. Raise Up
9. Murder After Midnight
10. Straight Gangstaism   feat. MR. 3-2
11. Cereal Killer
12. This Dick's For You
13. Street Life
14. Bring It On   feat. 2-LOW, SEAGRAM, TOO MUCH TROUBLE, 5TH WARD BOYZ, ODD SQUAD, GANGSTA NIP, DMG, MR. 3-2, BIG MELLO
15. Outro

    Rok wcześniej zespół opuścił Willie D, aby zająć się właśną karierą solową i wytwórnią, więc na potrzeby piątego albumu grupy zaproszono na jego miejsce Big Mike'a. Geto Boys mieli już ukształtowaną pozycje na rynku, wszyscy znali ich kontrowersyjne treści - wytwórnia i członkowie grupy podgrzewali na tyle atmosferę, że szybko album stał się numerem jeden na rapowej liście Billboardu.
    Znakomitą większość albumu wyprodukował N.O. Joe, poza kilkoma podkładami od John'a Bido. Producentom towarzyszy cały zestaw instrumentalistów, doskonale zresztą znanych z innych płyt Rap-A-Lot, ale i nie tylko. Dzięki temu, mamy całkiem zróżnicowane podkłady - od takich agresywnych i hałaśliwych, opartych na samplach z klasyki ('G.E.T.O.', 'Raise up', 'Cereal Killer'), do ciężkich, dudniących basem, ale melodyjnych traków ('No nuts no glory', 'Six feet deep', czy 'Murder After Midnight'). Wspomniałem o klasyce - mamy tu przecież sample z Marvina Gaye'a, Kool & The Gang, Curtisa Mayfield'a, Parliament, czy ze słynnego hitu 'Easy' Commodores. Patefony obsługuje DJ Domination, ale nie słychać go tu zbyt często.  
    Trudno znaleźć tak dosadnych i brutalnych, a jednak zdolnych poruszyć serca ludzi, rapperów. Scarface to ten zrównoważony, ale łupie słowami jak młotem dziesięciokilowym. Bushwick Bill to zwyczajny szaleniec, choć ciężko odmówić mu często racji. Jednak jego wizje często szokują i wywołują odrazę. Big Mike to ten na doczepkę, ale wcale nie odstaje od kolegów i sprawdził się na tej płycie na tyle, że pozwolono mu nagrać teledysk do kawałka solo z Mr. 3-2, 'Straight gangstaizm'. Geto boys, jak to chłopcy z getta opowiadają o życiu nie tylko w swoim Houston, ale i poruszają problemy ogólne, jak głód, wojny, czy korupcja w policji. To chyba był najbardziej kontrowersyjny kawałek na albumie, gdzie refren idzie 'Mr. Officer, crooked officer \ I wanna put your ass in a coffin, sir \ Cause you done fucked with niggas like myself for too long \ It's time to grab my motherfucking nine and get it on' - ten kawałek również powstał dzięki Big Mike'owi, nic więc dziwnego, że dostał angaż. Nie brakuje też czystej, gangsterskiej jazdy z getta, ale w takich opowieściach celuje Bushwick: '11:45 I pull up on the set \ With some down-ass niggas and a van full of gats \ Jumped out, fired up my Phillie, went to bustin shots \ Had to let 'em know Bushwick Bill was on the fuckin block'. Nic dziwnego, że płyta wywoływała kontrowersje. Ciekawa jest końcówka, gdzie w jednym, ośmiominutowym traku zgromadziła się cała śmietanka Rap-A-Lot.
    To kolejna płyta, która uznawana jest za klasyk, choć ja osobiście wolę solowe albumy Scarface'a. Nie zmienia to jednak faktu, że to niezła płyta, pulsująca funkiem i wstrząsająca obrazoburczymi opisami śmierci, szaleństwa i codziennego życia w getcie. Brakuje mi tu trochę charakterystycznego Willi'ego D, ale Big Mike jest tu lepszy, niż na swoich solówkach, więc ok. Moje ulubione traki to 'Crooked officer', 'No Nuts No Glory' i 'Murder After Midnight'.

OCENA: 4\6 


czwartek, 2 stycznia 2014

187 HE WROTE - SPICE 1

Jive 1993

1. I’m The Fuckin Murderer
2. Dumpin Em In Ditches
3. Gas Chamber
4. 187 He Wrote
5. Don’t Ring The Alarm   feat. BOSS, G-NUT
6. Clip & Tha Trigga   feat. ANT BANKS
7. Smoke Em Like A Blunt
8. The Murda Show    feat. MC EIHT
9. 38 On That Ass     feat. SOUTH CENTRAL CARTEL
10. Mo Mail     feat. E-40
11. Runnin Out Da Crackhouse
12. Trigga Gots No Heart
13. Trigga Happy
14. RIP
15. All He Wrote

    Spice 1 to jedna z legend gangsta rapu na Zachodnim Wybrzeżu. Niektórzy nabijają się, że to kolejna Spajsetka, ale przecież zaczynał on dużo wcześniej, niż Spice Girls, a jego ksywa rozwija się w Sex, Pistols, Indo, Cash, and Entertainment. To jego trzeci album, który po sukcesie dwóch pierwszych od razu wylądował w top10 Billboardu.
    Podkłady na tym albumie to czysty funk, pełną gębą. Zależy tylko od producenta, czy ten funk wywołuje gęsią skórkę, czy każe rozwalić tyłek na sofie. CZłowiek, który odkrył Spice 1 dla świata, Too $hort, niestety nie produkuje tych groźnych g-funków, tylko pimpowe, laidbackowe kawałki, gdzie muzycy i ich instrumenty mają sporo do powiedzenia. Niestety, dlatego, że ten laidback nijak nie pasuje do ociekających krwią wersów Spice'a. No, regałowy 'Smok'em like a blunt' ma w sobie tę gangsterską nutę, ale 'Gas chamber' słabo pasuje do tekstu. Za to podkłady od Prodeje z South Central Cartel, Mentally Blunted, MC Eiht, Ant Banks, Johnny Z, DJ Xtra Large, a w szczególności od E-A-Ski, są agresywne i mocne, świetnie pasujące jako soundtrack do filmu o zabijaniu. Ciężkie basy i perkusje, piszczały, wywołujące dreszcze, dźwięki wystrzałów, a wszystko na samplach od George Duke'a, Isaac Hayes'a, czy Love Unlimited Orchestra. To buja i album jest jednym z kamieni milowych gangsta rapu.   
    To naprawdę jedna z najmocniejszych płyt w historii. Mimo, że Spice ma lekki i dość wysoki głos, to jego teksty są pełne przemocy, trup ściele się gęsto: 'And I duck when they fly by \ Cause Killa Cali' is the state for the drive-by \ Caps peel from the gangstas in my hood \ Ya better use that nina \ Cause that deuce-deuce ain't no good \ And umm I'm taking up a hobby \ Maniac murderin' doin' massacre robbery' albo 'Kick down the door and started spraying \ My nigga on the ground eyes wide open dead layin' \ Busted a nigga in the back rat-a-tat-tat \ His blood hit the floor first \ I heard his back crack \ Sounds of a muthafuckin murder, the ghetto got me insane \ To my damn brain'. To opowieści rodem z filmów sensacyjnych, nie sądzę, żeby były prawdziwe, bo przecież ktoś mordujący tylu ludzi siedziałby w więzieniu, a nie kończył szkołę średnią, prawda? Jednak te krwawe wizje mają szokować, choć podchodzić do nich należy właśnie jak do filmu kryminalnego. Goście dobrani są równie morderczo: gangsta bitch Boss (prawdziwa studio gangsta po prywatnej szkole :P), G-Nut z 187 Fac - zespołu wypromowanego przez Spice'a, Havoc i Prode'je z South Central Cartel, E-40 oraz MC Eiht, czyli sama śmietanka gangsta rapu.
    Tak, to był przełom w g-funku. Nikt do tej pory nie był aż tak brutalny, a żaden rapper nie posunął się aż tak daleko w przemoc w tekstach. Do tego w większości świetna muzyka, pełna żywych instrumentów i funkowych sampli - wszystko od najlepszych producentów z Bay Area. W zasadzie, należy powiedzieć, że to klasyk. Ja osobiście lubię, ale nie do przesady.

OCENA: 4+\6


wtorek, 31 grudnia 2013

L'ESQUISSE VOL.2 - KENY ARKANA

Because Music 2011

1. Buenos Dias
2. J’arrive Du Monde De Demain
3. Marseille   feat. KALASH L'AFRO, RPZ
4. V Pour Verites
5. Je Passe Le salut
6. Hors Game
7. Eleve Toi    feat. ERIAH
8. Au Milieu Du Chaos
9. Freestyle Du Maquis
10. A La Vibe & Mektoub
11. Nature Sauvage
12. Petit Soldat
13. Planquez Vous
14. Les Murs Se Resserrent   feat. PAPS, LE GONZ
15. Simple Constat     feat. MENA, OUTLAW, KALASH L'AFRO
16. Une Decennie D’un Siecle
17. Old School Dedicace
18. De L’opera A La Plaine 2   feat. LE SECTEUR
19. A L'ombre Des Jugements
20. Odyssee D’une Incomprise

    To juz szósty album tej zaangażowanej politycznie francuskiej (w zasadzie francusko-argentyńskiej) rapperki, tytuł brzmi 'Szkic Tom 2' - ale to po prostu followup do jej drugiego albumu w karierze, zatytułowanego po prostu 'L'Esquisse' - czyli Szkic. To tak naprawdę mikstejp, ale w większości z nowymi, pełnoprawnymi kawałkami, które mają być zajawką jej spodziewanego już od ponad roku, nowego albumu.
    Wiadomo, że mikstejpy rządzą się własnymi prawami, dlatego pewnie znajdziemy tu zatrzęsienie producentów, z czego większość zupełnie mi obca. No bo jest Damny, zajmujący się raczej trip hopem i rockiem, jest End2end (robi bity dla Le 3eme Oeil, Mokobe, Scred Connexion), są Niemcy Gee Futuristic, znany z muzyki dla Flera, ale i Matta Pokory, Bushido, czy Soprano oraz producent i rapper Shuko, który produkował też dla Amerykanów Outerspace, czy Doujah Raze, znany wszystkim Manu Chao, no i jest jeszcze Wealstarr, znany z płyt TLF, Rohff, Mac Tyer, Salif, Kool Shen i dziesiątek innych. Poza nimi to Cello, Riké, Cori, Greg K, Soulchildren (co za bit [9]!!), Nockpi, Tibo Lanza, Djimi Finger i Jr. Pole Prod. To w większości dość klasyczny, francuski rap, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić już dawno temu. Soczyste brzmienia, sprytnie poukładane smyki, złączone z innymi instrumentami - to wszystko kiwa głową i wpada w ucho. Większośc podkładów, biorąc pod uwagę mnogość producentów, jest bardzo spójna i nawet podobna, choćby klimatem, ale znajdą się tu kwiatki elektro - drum'n'bass w 'A La Vibe & Mektoub' (Damny), czy karaibskie rytmy w 'Nature Sauvage' (Manu Chao i bracia Amokrane). 
    Keny jest bardzo sprawną emce, można by sobie pomarzyć, żeby nasze rapperki operowały majkiem choć w połowie tak dobrze... Poza świetnym flow i techniką, Keny Arkana ma dużo do powiedzenia. Nie każdy musi się zgadzać z jej słowami, ale mówi ona, bądź co bądź, o rzeczach ważnych. To aktywna działaczka antyglobalistyczna, więc usłyszysz tu mnóstwo wersów, ganiących wszechobecne jednoczenie, strefę Schengen, jedną walutę i mnóstwo innych niedorzeczności. Zresztą, Arkana nie zajmuje się li tylko globalizacją, sprząta również na swoim lokalnym podwórku. Potrafi mówić z taką samą pasją o miłości, jak o durnych politykach, czy szczerości w muzyce hip hop. Towarzyszy jej tu garść rapperów, w większości lokalnych i mniej znanych, może poza Le Secteur i członkiem Berrety, Kalash L'Afro. Swoją drogą, Francuzi mają coś w sobie (może to język?), że ciężko tu znaleźć słabego rappera - nawet wśród jakiś lokalnych nołnejmów... Francuski rapper może być nieciekawy, ale nie słaby...
    Fajny wstęp do płyty, której na razie ciągle nie ma... W każdym razie, nie przypominam sobie słabego albumu od Keny - nawet jeśli jest to tylko 'Szkic'. To jedna z ciekawszych i mocno zaangażowanych rapperek i warto jej się przyjrzeć. Niezła płyta.

OCENA: 4+\6


niedziela, 29 grudnia 2013

100% PROOF - DRASTIC THA ONE

Hi Power 2009

1. True Fella (Intro)
2. Keep It Low
3. 100 Proof
4. Is What It Is    feat. SNOOP DOGG
5. Swagg by tha Bagg   feat. JOHN HOLIDAY, TAVIO
6. Throw It Up     feat. WOODY PENA
7. Drank in My Cup
8. No Love     feat. TAVIO
9. Same O.G.
10. Came 2 Play    feat. ROSCOE UMALI
11. Champion
12. Long Road   feat. ALLISON LANFORD
13. If I Die Tonight
14. Every Fear
15. Demon on My Shoulder
16. Wonder
17. Dear Mr.. Officer [*]

    Latynoska diaspora w Kalifornii jest spora, a duża część ludzi zajmujących się rapem, związana jest z wytwórnią Hi Power Entertainment. To pierwszy i jak dotąd jedyny album Drastica, i nie jest on żadnym z głównych graczy Hi Power, raczej młodym wilkiem (Dawg?), więc i promocja jest mniejsza - płyta poszła głównie dla hombres en las calles. Zresztą, Hi Power daje tylko dystrybucję, bo to przede wszystkim True Fella Records.
    Wkładając do odtwarzacza nową płytę jakiegoś latynoskiego, wydziaranego gangstera, zawsze mam pewne obawy - do której grupy zalicza się płyta. Może to być ostry, funkowy rap, pełen kul i trupów albo 'oldies', czyli rozlazły, latynowski romans, niebezpiecznie bliski naszemu disco polo. Na szczęście to ten pierwszy gatunek. Perkusje są dość typowe dla gatunku, rozpowszechnione przez Kid Frosta i podchwycone przez szefów Hi Power: Mr. Criminal i Mr. Capone-E. To takie łup-klask-łup-klask, a na tych perkusjach mamy krwisty funk latynoski, pełen pisków, brzdąkań i brzęczących basów. Zdarza się również coś do klubu, jak 'Came 2 play', przy którym dupa sama macha pośladami. Kawałek zrobiony według najsłuszniejszych kanonów klubowego hitu. Refreny często podkręcane są vocoderem w stylu Roger Zapp i gdybym usłyszał sam podkład, bez rappera i tak byłbym pewien, że to jakiś Latynos.
    Drastic wyróżnia się spośród rzeszy latynoraperów tym, że mówi po angielsku bardzo dobrze. Co więcej, nie wplata i nie łączy angielskiego i hiszpańskiego, tylko jedzie cały czas w jednym. Za to tematyka jest oklepana do bólu: porachunki gangsterskie na słonecznych ulicach Kalifornii, reprezentowanie swojego rejonu i kliki, gangstas need love too, a wszystko, co nie tak, to przez tego drinka w dłoni. Drastic nie jest złym tekściarzem, ani nie ma słabego flow, ale... jest dość przeciętny i wcale nie pomaga tu obecność Snoop Dogga, ani rzesza śpiewaków. Jest przeciętnie. Pomimo tej zwyczajności, na pierwszy plan, i muzycznie i lirycznie, wybija się kawałek zamykający płytę, 'Dear Mr.. Officer [*]' - przyznam, że poruszający.
    W sumie, płyta jest taka, jakich słyszałem już setki - ani słaba, ani wybitna. Ot, można posłuchać, znaleźć 'Dear Mr.. Officer' i 'Came 2 play', a nawet 'Drank in my cup'. Płyta ujdzie, nawet da się posłuchać od czasu do czasu. Spoko latino gangsta funk.

OCENA: 3\6