RAP AROUND THE WORLD

Ta strona poświęcona jest rapowi z całego świata. W hip hopie siedzę ponad 25 lat, zbieram płyty i nie ściągam ich z netu - chyba, że są to nielegale. Moja kolekcja płyt sięga ponad 15.000 sztuk - muszę chyba kupić większe mieszkanie, aby jeden pokój przeznaczyć TYLKO na płyty CD :) Nie spodziewaj się linków z downloadem - na pewno gdzieś sobie daną płytę znajdziesz - nie tu. I nie spodziewaj się też wielu nowości - ostatnio hip hop śmierdzi. Spodziewaj się za to recenzji rapu z ponad 100 krajów, albumów takich bardziej znanych i takich, o których słyszysz po raz pierwszy - może po taką płytę sięgniesz? Zapraszam na podróż po świecie hip hopu.
## Na dole dodałem flagi, żeby łatwiej było znaleźć coś z odpowiedniego kraju :)

wtorek, 31 grudnia 2013

L'ESQUISSE VOL.2 - KENY ARKANA

Because Music 2011

1. Buenos Dias
2. J’arrive Du Monde De Demain
3. Marseille   feat. KALASH L'AFRO, RPZ
4. V Pour Verites
5. Je Passe Le salut
6. Hors Game
7. Eleve Toi    feat. ERIAH
8. Au Milieu Du Chaos
9. Freestyle Du Maquis
10. A La Vibe & Mektoub
11. Nature Sauvage
12. Petit Soldat
13. Planquez Vous
14. Les Murs Se Resserrent   feat. PAPS, LE GONZ
15. Simple Constat     feat. MENA, OUTLAW, KALASH L'AFRO
16. Une Decennie D’un Siecle
17. Old School Dedicace
18. De L’opera A La Plaine 2   feat. LE SECTEUR
19. A L'ombre Des Jugements
20. Odyssee D’une Incomprise

    To juz szósty album tej zaangażowanej politycznie francuskiej (w zasadzie francusko-argentyńskiej) rapperki, tytuł brzmi 'Szkic Tom 2' - ale to po prostu followup do jej drugiego albumu w karierze, zatytułowanego po prostu 'L'Esquisse' - czyli Szkic. To tak naprawdę mikstejp, ale w większości z nowymi, pełnoprawnymi kawałkami, które mają być zajawką jej spodziewanego już od ponad roku, nowego albumu.
    Wiadomo, że mikstejpy rządzą się własnymi prawami, dlatego pewnie znajdziemy tu zatrzęsienie producentów, z czego większość zupełnie mi obca. No bo jest Damny, zajmujący się raczej trip hopem i rockiem, jest End2end (robi bity dla Le 3eme Oeil, Mokobe, Scred Connexion), są Niemcy Gee Futuristic, znany z muzyki dla Flera, ale i Matta Pokory, Bushido, czy Soprano oraz producent i rapper Shuko, który produkował też dla Amerykanów Outerspace, czy Doujah Raze, znany wszystkim Manu Chao, no i jest jeszcze Wealstarr, znany z płyt TLF, Rohff, Mac Tyer, Salif, Kool Shen i dziesiątek innych. Poza nimi to Cello, Riké, Cori, Greg K, Soulchildren (co za bit [9]!!), Nockpi, Tibo Lanza, Djimi Finger i Jr. Pole Prod. To w większości dość klasyczny, francuski rap, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić już dawno temu. Soczyste brzmienia, sprytnie poukładane smyki, złączone z innymi instrumentami - to wszystko kiwa głową i wpada w ucho. Większośc podkładów, biorąc pod uwagę mnogość producentów, jest bardzo spójna i nawet podobna, choćby klimatem, ale znajdą się tu kwiatki elektro - drum'n'bass w 'A La Vibe & Mektoub' (Damny), czy karaibskie rytmy w 'Nature Sauvage' (Manu Chao i bracia Amokrane). 
    Keny jest bardzo sprawną emce, można by sobie pomarzyć, żeby nasze rapperki operowały majkiem choć w połowie tak dobrze... Poza świetnym flow i techniką, Keny Arkana ma dużo do powiedzenia. Nie każdy musi się zgadzać z jej słowami, ale mówi ona, bądź co bądź, o rzeczach ważnych. To aktywna działaczka antyglobalistyczna, więc usłyszysz tu mnóstwo wersów, ganiących wszechobecne jednoczenie, strefę Schengen, jedną walutę i mnóstwo innych niedorzeczności. Zresztą, Arkana nie zajmuje się li tylko globalizacją, sprząta również na swoim lokalnym podwórku. Potrafi mówić z taką samą pasją o miłości, jak o durnych politykach, czy szczerości w muzyce hip hop. Towarzyszy jej tu garść rapperów, w większości lokalnych i mniej znanych, może poza Le Secteur i członkiem Berrety, Kalash L'Afro. Swoją drogą, Francuzi mają coś w sobie (może to język?), że ciężko tu znaleźć słabego rappera - nawet wśród jakiś lokalnych nołnejmów... Francuski rapper może być nieciekawy, ale nie słaby...
    Fajny wstęp do płyty, której na razie ciągle nie ma... W każdym razie, nie przypominam sobie słabego albumu od Keny - nawet jeśli jest to tylko 'Szkic'. To jedna z ciekawszych i mocno zaangażowanych rapperek i warto jej się przyjrzeć. Niezła płyta.

OCENA: 4+\6


niedziela, 29 grudnia 2013

100% PROOF - DRASTIC THA ONE

Hi Power 2009

1. True Fella (Intro)
2. Keep It Low
3. 100 Proof
4. Is What It Is    feat. SNOOP DOGG
5. Swagg by tha Bagg   feat. JOHN HOLIDAY, TAVIO
6. Throw It Up     feat. WOODY PENA
7. Drank in My Cup
8. No Love     feat. TAVIO
9. Same O.G.
10. Came 2 Play    feat. ROSCOE UMALI
11. Champion
12. Long Road   feat. ALLISON LANFORD
13. If I Die Tonight
14. Every Fear
15. Demon on My Shoulder
16. Wonder
17. Dear Mr.. Officer [*]

    Latynoska diaspora w Kalifornii jest spora, a duża część ludzi zajmujących się rapem, związana jest z wytwórnią Hi Power Entertainment. To pierwszy i jak dotąd jedyny album Drastica, i nie jest on żadnym z głównych graczy Hi Power, raczej młodym wilkiem (Dawg?), więc i promocja jest mniejsza - płyta poszła głównie dla hombres en las calles. Zresztą, Hi Power daje tylko dystrybucję, bo to przede wszystkim True Fella Records.
    Wkładając do odtwarzacza nową płytę jakiegoś latynoskiego, wydziaranego gangstera, zawsze mam pewne obawy - do której grupy zalicza się płyta. Może to być ostry, funkowy rap, pełen kul i trupów albo 'oldies', czyli rozlazły, latynowski romans, niebezpiecznie bliski naszemu disco polo. Na szczęście to ten pierwszy gatunek. Perkusje są dość typowe dla gatunku, rozpowszechnione przez Kid Frosta i podchwycone przez szefów Hi Power: Mr. Criminal i Mr. Capone-E. To takie łup-klask-łup-klask, a na tych perkusjach mamy krwisty funk latynoski, pełen pisków, brzdąkań i brzęczących basów. Zdarza się również coś do klubu, jak 'Came 2 play', przy którym dupa sama macha pośladami. Kawałek zrobiony według najsłuszniejszych kanonów klubowego hitu. Refreny często podkręcane są vocoderem w stylu Roger Zapp i gdybym usłyszał sam podkład, bez rappera i tak byłbym pewien, że to jakiś Latynos.
    Drastic wyróżnia się spośród rzeszy latynoraperów tym, że mówi po angielsku bardzo dobrze. Co więcej, nie wplata i nie łączy angielskiego i hiszpańskiego, tylko jedzie cały czas w jednym. Za to tematyka jest oklepana do bólu: porachunki gangsterskie na słonecznych ulicach Kalifornii, reprezentowanie swojego rejonu i kliki, gangstas need love too, a wszystko, co nie tak, to przez tego drinka w dłoni. Drastic nie jest złym tekściarzem, ani nie ma słabego flow, ale... jest dość przeciętny i wcale nie pomaga tu obecność Snoop Dogga, ani rzesza śpiewaków. Jest przeciętnie. Pomimo tej zwyczajności, na pierwszy plan, i muzycznie i lirycznie, wybija się kawałek zamykający płytę, 'Dear Mr.. Officer [*]' - przyznam, że poruszający.
    W sumie, płyta jest taka, jakich słyszałem już setki - ani słaba, ani wybitna. Ot, można posłuchać, znaleźć 'Dear Mr.. Officer' i 'Came 2 play', a nawet 'Drank in my cup'. Płyta ujdzie, nawet da się posłuchać od czasu do czasu. Spoko latino gangsta funk.

OCENA: 3\6


piątek, 27 grudnia 2013

SECOND PLACE IS THE FIRST LOOSER - PAPOOSE

Streetsweepers 2006

1. Intro (The Street Crown)
2. Gangsta Around Your Way 
3. Wake Up Everybody
4. Second Place Is The First Loser
5. Prisoners Of War
6. Where It Started At (NY) 
7. Interlude (Live At Hot97)
8. Air It Out
9. Stuntin'   feat. REMY MA 
10. Pop The Trunk   feat. YUNG YOC, CHAMILLIONAIRE  
11. Line 'Em Up 
12. Broken Language 2006    feat. VEIN 
13. The Hardest Out    feat. HELL RELL, REMY MA 
14. Monsters Ball    feat. THUG-A-CATION 
15. 15 Minute Freestyle (Live At Funkmaster Flex Show At Hot 97)
16. I'm From NY (Remix)    feat. MIKE BECK, MAINO, JAE MILLZ, REMY MA, PRINZ, TONY SUNSHINE
17. Watch How It Go Down (Remix)    feat. M.O.P., TERMANOLOGY
18. Interlude (Live At Hot97)
19. Can't Stop The Reign 2006 (Remix)   feat. BUSTA RHYMES, SHAQUILLE O'NEAL, REMY MA
20. Take Me As I Am (Remix)    feat. MARY J. BLIGE 
21. Sexy Back (Remix)    feat. JUSTIN TIMBERLAKE
22. Outro

    Papoose to koleś wypromowany przez Kool G Rap'a, później zaopiekował się nim DJ Kay Slay ze słynnego Hot 97 FM. Papoose w ciągu niecałych 8 lat zalał scenę mikstejpami - było ich  bodaj około 30 - 'Second Place Is The First Looser' to jego 16 taśma - przy czym nadmienię, że pierwszy mixtape wyszedł... dwa lata wcześniej! Niezwykle płodny artysta, który dzięki tym taśmom stał się bardzo rozpoznawalnym wolnostylowcem i podziemnym rapperem.
    Jak to na mikstejpach, dzieje się duzo różnych rzeczy. Są tu gościnne kawałki Paps'a z innych płyt, jak olśniewający 'Where it started at? z 'Hi Teknology 2' od Hi-Tek albo 'Sexy back' z płyty Justina Timberlake'a - i parę innych. Dlatego rozrzut producentów może rzeczywiście odurzyć: D.R. Period (na bicie z 'Broken Language' Smoothe Da Hustler), Webstar, E-Dubb (kawałek Papoose 'Gangsta Around your way' i świetny 'Monsters Ball' na motywie z Gwiezdnych Wojen), DJ Kay Slay ('Wake up everybody'), Emile (inna wersja traku z przedostatniej płyty Shaq'a oraz tytułowy kawałek mikstejpu), Kanye West ('Prisoners of war'), Hi Tek (wspomniany kawałek o NY), The Kickdrumz ('Pop the trunk' Jung Joc'a), Mannie Fresh (Stuntin), DJ Speedy ('Line'em up' Papoose'a), Amadeus, Develop ('U can't tell I'm from NY' Jae Millz'a), DJ Premier (remix 'Watch How It Go Down' od Termanology), Infinity (remix Mary J Blige) i Timbaland ('Sexy back' naturalnie). Oprócz tego mamy tu trochę wrzutów radiowych na czymkolwiek.
    To że Papoose jest cholernie zdolnym rapperem, przekonujemy sie podczas 11-minutowego freestyle'u, zatytułowanego przewrotnie '15 Minute Freestyle'. Ale poza wolnostylowymi umiejętnościami, Pap ma również coś do powiedzenia, głównie albo jako uliczny twardziel albo jako emce niszczący słabiznę. 'I dried myself off with a towel after I showered \ Came outside with the hammer, no doubt about it \ This nigga layed out, the people had him surrounded \ "Call a ambulance, I'm shot", that's what he shouted \ Niggas making my hood hot, they gon' get outed' - to próbka jego gangsterskich opowieści. Z drugiej strony są dość błyskotliwe wersy w stylu 'All I got is my word and my nuts; man, I got Brooklyn in my balls \ So you could see Bed-Stuy if you lookin' in my drawers \ Always talking about "you balling;" look, you want to ball? \ Word on the streets: niggas is ready to put you on the wall'. Jest to mikstejp, więc ilość gości nie może dziwić - zwłaszcza częste pojawianie się Remy Ma, narzeczonej - czy też już żony Pap'a, który poślubił ją w więzieniu (Remy siedzi, nie Pap). No i oczywiście jest cała reszta rapperów i wykonawców, na czyich płytach Pap się udzielał. Moje ulubione z tej taśmy, to 'Where it started at?' i 'Monsters Ball'.
    Bardzo fajna składanka dobrych i świetnych traków, freestyli i wstawek. W zasadzie wszystko tu jest hitem lub bangerem - o ile nie wychodzi to na to samo. Jeden z lepszych mikstejpów od Papoose i, co najważniejsze, zupełnie darmowy, do ściągnięcia z sieci. Fajnie :)

OCENA: 4+\6


środa, 25 grudnia 2013

WE GOTTA EAT - REDD EYEZZ

Rufflife 2003

1. Hustleman 
2. We Gotta Eat
3. Dappsta  
4. Baum Baum   feat. TOP DOLLA
5. Dance Like Gangstas    feat. BOMBSHELL
6. Put Yo' Sets Up (Remix)   feat. JUVENILE
7. Mama Used to Say   feat. BLACKJACK, DIAMOND
8. Bow Down
9. Flipped Up    feat. DOW JONEZ, UMP
10. Tell Me Who? 
11. U Ain't Seen Beef   feat. DIAMOND
12. We R the World    feat. GURU, PICCALO
13. Got Dem Draws   feat. HAITI BOYZ
14. I Got It (Club Beat) 
15. Haitian Friday 
16. We Still Real Niggaz    feat. AMAZING J.C., BLACK CHERRY, KNOCKA
17. Act of War    feat. BLACKJACK
18. N/A 1:08
19. Get That Money    feat. BOMBSHELL

    Redd Eyezz to członek składu Zoe Pound z Florydy, który nagrał swój solowy materiał - już drugi w dorobku po 'Eyezz Of The Storm'. Kolesia można znaleźć m.in. na płytach Juvenile, czy Pitbulla, ale nie jest to choćby trochę znany rapper - nie wiem, kto w Polsce o nim słyszał, nie wspominając o posiadaniu jego płyty.
    Redd Eyezz reprezentuje Miami i to wyraźnie słychać w jego muzyce. Dobiera sobie producentów, którzy na pewno będą wiedzieli, o co chodzi w nowoczesnej muzyce z południa. Dlatego podkłady robi tu Gorilla Tek, którego znamy z płyt Ludacrisa, Iiconz, Trick Daddy, 8Ball oraz innych bitmejkerów z Florydy, takich jak Tony Galvin, który oprócz ścisłej współpracy z Slip-N-Slide Records (wytwórnia Trick Daddy), robi też muzykę dla grup r&b (Shai, Hi-Five), Briss (znany z albumów 2Pac, Nappy Roots, Trina, a nawet Apathy) czy Spiderweb (Blac Haze, Trina) oraz sporo mniej znani producenci: E-Spect, Ozzie, Wikked z Zoe Pound, Ric-Keyz, Hotboi i MJ. Podkłady zatem są tu energiczne, przebojowe, mniej polegające na samplowaniu, bardziej na graniu większości na żywych instrumentach, bądź na dogrywaniu ich do całości. To taki Miami Bass Music, tylko 10 lat później.
    Redd Eyezz ma styl, który zdefiniowałbym gdzieś pomiędzy nowojorskimi wyjadaczami: Nine i Mr. Cheeks z Lost Boyz. Ma lekko zdarty głos, specyficzną manierę, przypominającą właśnie Nine, tyle, że rymuje bez takiej swady i pasji. To dość charakterystyczny rapper, choć nie powiem, żeby był poetą, bo całość kręci się wokół tematu 'who got that gangsta, gangsta shit?' i 'get that money'. Jak na rappera mało znanego, mogą dziwić występy takich osób, jak Guru, który dość średnio pasuje do tego bitu i jego umoralniający tekst średnio pasuje do całości albumu, Diamond D oraz Juvenile. Poza nimi występuje sporo lokalnych rapperów, często związanych z Zoe Pound. W związku z bliskością Florydy do Karaibów, sporo tu toastowania i wkrętów z tamtych rejonów. 
    To taka przebojowa, energetyczna płyta ze średniej półki. Nawet to jest niezłe, buja, cieszy różnorodność stylów, użytych na albumie, jednak in minus należy zaliczyć tematykę, dośĆ płytką i oklepaną. Ale jak ktoś lubi tego typu brzmienia, będzie raczej zadowolony. Spoko album.

OCENA: 4-\6


poniedziałek, 23 grudnia 2013

CARPAL TUNNEL SYNDROME - KID KOALA

Ninja Tune 2000

1. Strut Hear
2. Nerdball
3. Fender Bender
4. Drunk Trumpet
5. Roboshuffle
6. Barhopper 1
7. Music For Morning People
8. Naptime
9. A Night At The Nufonia
10. Temple Of Gloom
11. Scurvy
12. Like Irregular Chickens
13. Barhopper 2
14. Roll Credits

    Kid Koala to kanadyjski dj, turntablista i producent - jeden z najlepszych na świecie. 'Carpal Tunnel Syndrome' to jego pierwszy oficjalny, ale tak naprawdę drugi album, który ustawił twórcę na tej półce, którą zajmuje do dziś - w sumie jedną z najwyższych możliwych. Już samo wydanie albumu, w kartonie odręcznie rysowanym, z dołączonym komiksem o przygodzie DJa zmniejszonego i wsadzonego do pudełka płatków kukurydzianych, z których się wreszcie wydostaje i walczy o swoje.
    Nie znajdziesz tu rymów, tylko wędrówkę dja przez dźwięki, a wszystko nagrane przy pomocy trzech urządzeń: dwóch adapterów i miksera. Koala pozbierał płyty, które lubi i powyciągał z nich duszę, przetrawił w swoich trzewiach i wypuścił w postaci 38-minutowej uczty dźwiękowej. Mamy tu jazzowe feelingi, mamy tu naprawdę pijaną trąbkę w 'Drunk trumpet', Koala miesza Stevie Wondera z Kraftwerkiem, skreczuje na różnych abstrakcyjnych dialogach, które poskładane dość specyficznie, wywołują uśmiech. Przeskakujemy od jazzu w 'Drunk trumpet' do technologicznego 'Roboshuffle' jednym, krótkim skokiem, by zaraz 'Naptime' ułagodziło nas iście hawajską gitarką i rozkiwało nasze głowy murmurando z 'A Night At The Nufonia'.
    To pełne dowcipu i fantazji nagrania, zaskakujące brzmienia i rozwiązania. Koala pokazuje, jak wielka jest jego wyobraźnia, wyczucie rytmu i muzyki. Łączy jazzowe trąbki w gdakanie dzikiej kury, dialogi, pochodzące z różnych płyt układa w rozmowy zupełnie od czapy, ale wywołuje to uśmiech. Zadziwiająca, ambitna i pozytywna płyta, dla spragnionych prawdziwego hip hopu - wprawdzie bez wersów, ale za to szczerego.

OCENA: 5-\6


sobota, 21 grudnia 2013

THE GIFT - BIZZY BONE

AMC 2001

1. Schizophrenic    
2. Don't Be Dumb    
3. Whole Wide World    
4. Never Grow    
5. Muderah    
6. Before I Go 
7. Be Careful    
8. Fried Day    
9. Voices In The Head    
10. Still Thuggish Ruggish 
11. Don't Doubt Me    
12. Time Passing Us By    
13. Father
14. Jesus

    Kiedy zaczęło się źle dziać w Bone Thugs & Harmony, członkowie, choć skłóceni, zaczęli nagrywać płyty nie tylko solowe, ale i w parach, zapraszając się nawzajem na swoje albumy. Bizzy jednak pozostał z boku i w niejakim konflikcie nie tyle z zespołem, co z wytwórnią. Jego drugi album solowy wyszedł niejako w cieniu awantur z Ruthless Records i procesu sądowego o pieniądze i zerwanie kontraktu.
    W związku z zerwaniem kontaktów z Ruthless, DJ U-Neek przestał być nadwornym producentem grupy. Trzeba było radzić sobie inaczej i choć BTNH wyszkolili cały tłum producentów i rapperów, kopiujących ich styl, nie brzmi to już jednak tak samo. Drugi album Bizzy'ego wyprodukowali Darren Vega, Hoton, JT Thomas i Tony C - co najmniej ten ostatni znany jest szerzej na scenie. Muzyka jest melodyjna, spokojna, oparta na często żywych instrumentach, nie tylko gitarach, czy syntezatorach, ale i na skrzypcach i fletach. Bizzy łączy tu soul z operą i dodaje szczyptę popu - taka wybuchowa mieszanka, która czasem zwalnia nieznośnie, aby za moment wypieprzyć rakietą w kosmos. Zasadniczo, muzyka jest w większości dostosowana do radiowego grania  
    Bizzy, jak każdy z Bone Thugs'ów, ma ten unikalny dla nich styl, jednak jalże rozpoznawalny nawet wewnątrz grupy. Bizzy ma wysoki głos, którym moduluje, łącząc bardzo szybko wyrzucane wersy z zaśpiewami i refrenami, które złożone są z dwóch jego wokali. Potrafi zarymować delikatne, spokojne wersy, by natychmiast potem przejść do strzelania rymami jak karabin maszynowy. Nie dziwne, że jest tu tyle emocji, bo to chyba najbardziej osobisty z albumów Bizzy'ego, który ma ich na koncie niezliczone ilości w grupie, duetach i solo. Rapper opowiada tu o swoim dzieciństwie i wczesnym ojcostwie ('While my pops is all locked up in prison, I miss him \ With no child hood tales, I was a daddy at twelve \ Hell, I love my children all is well \ Oh yeah, sell a key for payments \ See my baby's need it daily \ Lay Lay I see you're shady, huh'), wierze, ale i oczywiście rozprawia się z sytuacją w BTNH ('Don't doubt me'), gada o swoim przywiązaniu do zielska ('Fried day' -  i zostawia nas z dwoma dość ciężkimi emocjonalnie kawałkami: 'Father' i 'Jesus'.   
    Album sprzedawał się nieźle przez 2 tygodnie - potem przestał, ale i tak poszło ok. 200 tysięcy kopii. Na pewno nie jest to najlepsza płyta Bizzy'ego, ale trafi się tu parę bardzo dobrych numerów: 'Schizophrenic', 'Don't be dumb', czy 'Still thuggish ruggish', przywołujący ducha starego, dobrego BTNH.

OCENA: 4-\6 


czwartek, 19 grudnia 2013

THE BIG BADASS - ANT BANKS

Dangerous Music 1994

1. The Big Badass    
2. 2 Kill A G      feat. SPICE 1, TOO $HORT
3. Streets Of Oakland    feat. BOOTS RILEY   
4. The Drunken Fool     feat. OTIS & SHUG
5. Parlayin'      feat. GOLDY
6. Clownin' Wit Da Crew    feat. THE DANGEROUS CREW   
7. Fuckin' Wit Banks      feat. TOO $HORT, GOLDY
8. Straight Hustlin' 
9. Pimp Style Gangstas  feat. BAD N FLUENZ 
10. The Loot      feat. TOO $HORT
11. Packin' A Gat    
12. Hard As Hell

    Wprawdzie Ant Banks należy do największych legend Zachodniego Wybrzeża, ale przecież to nie on spija całą śmietankę - mimo, że to on stoi za sukcesem takich rapperów, jak Spice 1, Too $hort, Dru Down, czy E-40 i wielu, wielu więcej. Banks ze swymi produkcjami stanowi kwintesencję WestCoast'owego funku i na swojej drugiej płycie udowadnia, że jest wybornym producentem. Zresztą, album przeszedł do kanonu zachodniego rapu.
    Ant Banks jest, jak już rzekłem, producentem, więc sam zrobił sobie płytę, w końcu stać go na to. Dzięki temu, że miał dystrybucje podpisaną z mejdżorsem Jive, stać go było również na zatrudnienie całej plejady funkowych muzyków studyjnych. Mamy tu więc klawisze wszelkiego rodzaju, basy, gitary, saksofon - wszystko, co prawdziwemu producentowi potrzeba. Poza żywym graniem, mamy tu również sample z kawałków Bootsy Collins'a i Parliament, czy Isaac Hayes'a. Basy brzęczą, gitarki grają, syntezatory piszczą - g-funk pełną gębą, taki czerpiący z tradycji Collins'a i Clinton'a. Dzięki muzykom nie są to podkłady oparte li tylko na jednostajnym samplu, ale tu ciągle coś się zmienia, linia melodyczna zostaje, ale producent i muzycy wciąż coś tu poprawiają i ulepszają i nie jest niczym dziwnym solówka na jakimś instrumencie w środku kawałka. 
    Lirycznie dominują tu goście, bo choć Banks potrafi ogarnąć mikrofon, jest on przede wszystkim producentem. Sam Ant ma wysoki głos i dość typowy flow i teksty i, nie oszukujmy się, rapperem jest poprawnym, acz przeciętnym. Kolorytu zdecydowanie dodają tu goście: zarówno gwiazdy gansgta rapu, jak Spice 1 i Goldy, mega pimp Too $hort, ale są tu również Boots Riley z kontrowersyjnej grupy The Coup, The Dangerous Crew, zrzeszająca wszystkich tu obecnych i jeszcze paru innych rapperów i muzyków, ale mamy tu również początkowe nagrania Bad N Fluenz w osobach Ant Dog i Rappin Ron, których Ant Banks bardzo w tamtym czasie promował. W jednym z kawałków wystąpił funkowy duet Otis & Riley. Tematyka? Typowa dla płyt gangsta ze Złotej Ery i Kalifornii: chodzenie z gnatem po ulicy (I'm a motherfucking pimp with a street full of prostitutes \ (And if a nigga talking shit) Well I'm a gangsta so I gots to shoot), haslowanie głupich czarnuchów, hajs musi się zgadzać, moje dziwki są moje (Now bitches love an old school nigga like me \ Cause I got the pimp G-A-M-E \ Some niggas get jealous but they way too soft \ I had the whole house rock like the Haywood fall) i relaks, najlepiej na bbq z tanim piwem z tyłu domku. Dostaje się również po nosie jednemu z lokalnych rapperów, Pooh-Man'owi, za bycie studio gangsta. Jeśli liczysz na jakieś filozofie i przemyślenia, głębsze wnioski, nigga pliz. Nie znajdziesz tu nic, ponad gangsterskie przechwałki i opowieści z dzielni.
    Muzycznie, album stoi na wysokim poziomie i Ant Banks udowadnia bez wątpliwości, że jest świetnym producentem. Werbalnie zaś jest agresywnie, co można zamknąć w jednym, podsumowującym całość zdaniu 'I'm a gangsta nigga and I'm ready to shoot ya if you step to me'. Płyta dla fanów gangsta rapu, kalifornijskiego brzmienia. Obiektywnie (i w sumie subiektywnie również) jest całkiem niezła, abstrahując od faktu, czy ktoś trawi historyjki o gnatach i mordowaniu.

OCENA: 4\6